Majówka, więc dzisiaj zamiast książkowej recenzja filmowa.

Reżyseria: Frant Gwo (Guo Fan, 郭帆)
Tytuł: 流浪地球 (Wędrująca Ziemia) na podstawie książki Liu Cixin (刘慈欣) o tym samym tytule
Premiera: 5 lutego 2019

Na Netflix jest dostępny już film Frant Gwo „Wędrująca Ziemia” na podstawie książki Liu Cixin. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Chińskiej kinematografii w końcu udało się zrealizować film, który może rezonować ze światowym widzem. Technicznie film jest bez zarzutu, a efekty są na najwyższym światowym poziomie. Przyznam z góry, że oglądałem go z przyjemnością.

Uwaga spoiler: Jeżeli nie widzieliście, a chcecie zobaczyć, to radzę tutaj wrócić już mając film za sobą.

Problemy? Co ciekawe są tam, gdzie film odchodzi od książkowego pierwowzoru. Wędrówka Ziemi natrafia na poważne kłopoty przechodząc koło Jowisza, kiedy pole grawitacyjne gazowego giganta wywołuje aktywność płyt tektonicznych, co niszczy część silników napędzających Niebieską Planetę. W konsekwencji Ziemia wpada w pole grawitacyjne Jowisza. Hmmm… jest to coś łatwego do przewidzenia. Inna sprawa, czy zatrzymanie ruchu obrotowego Ziemi, nie spowoduje, że zacznie ona stygnąć?1 W książce nie ma problemu zderzenia z Jowiszem, a osią fabuły jest bunt ludzi, którzy uważają, że kwestia ewolucji Słońca w czerwonego olbrzyma jest elementem spisku Zjednoczonego Rządu Światowego, którego celem jest ubezwłasnowolnienie ludzkości. Rozumiem, że taki wątek byłby w ChRL zbyt niebezpieczny politycznie, ponieważ analogia z partią komunistyczną narzuca się sama. Lecz zmiana chyba nie wyszła na dobre spójności logicznej historii w skali makro.

Generalnie jednak jest to coś, co nie przeszkadza w oglądaniu – czas na refleksje przychodzi po wszystkim. Niektórzy narzekają, że postacie są trochę płaskie i nie przechodzą większej przemiany, co jest istotą każdej o/powieści drogi. Nie do końca jest to prawda, bohaterowie przechodzą większą lub mniejszą przemianę, choć może nie jest ona najlepiej przedstawiona i psychologicznie uzasadniona. Z drugiej strony nie mamy do czynienia z dramatem psychologicznym, więc nie ma co za bardzo kręcić nosem.

Paradoks sukcesu „Wędrującej Ziemi” polega na tym, że film mówi o kwestiach uniwersalnych i rezygnuje z próby przedstawiania chińskiej wyjątkowości i odmienności. Nie ma nadmiernego epatowania chińską flagą. Podobne hollywoodzkie produkcje są po prostu nie do oglądania z powodu ciągłego wymachiwania gwiaździstym sztandarem. Inna sprawa, czy to nie powoduje, że mimo sukcesu, film nie spełnia oczekiwań propagandowych partii komunistycznej?2


1 Tu jest większa dziura w całej narracji Liu Cixin, ponieważ bez ruchu obrotowego Ziemia straci ochronne pole magnetyczne, a wtedy promieniowanie kosmiczne rozwiązałoby kwestię gatunku ludzkiego raz na zawsze.
2 Jedna z najlepszych scen jest już na samym początku, kiedy w czasie lekcji Duoduo przewraca oczami, kiedy koleżanka-lizus recytuje z entuzjazmem jakiś frazes. Siłą rzeczy przypomina się sprawa przewracania oczami przez Liang Xiangyi. Nie wiem, jakim cudem cenzura to przegapiła. Miłe jest też, że kobiecy głos przypominający ciągle o zasadach bezpieczeństwa w pojeździe (道路千万条,安全第一条;行车不规范,亲人两行泪。Drogi są niezliczone. Bezpieczeństwo jest najważniejsze. Nieuporządkowana jazda [oznacza, że] ukochani skończą we łzach.), to ten sam głos używany w pekińskim metrze. Obecnie drogówka zaadoptowała slogan dla swoich potrzeb.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.