Agencje donoszą, że wczoraj doszło do wybuchu w chińskiej restauracją w hotelu w silnie strzeżonej części Kabulu, w której znajdują się biurowce, kompleksy handlowe i ambasady. Miał zginać obywatel ChRL i sześciu Afgańczyków, a kilka innych osób, w tym dziecko odniosły rany. Od zdobycia Kabulu przez Talibów w 2021 roku to piaty atak w Afganistanie, w którym ucierpieli obywatele ChRL.

Do ataku przyznała się afgańska filia Państwa Islamskiego, oświadczając, że został on przeprowadzony przez zamachowca-samobójcę. Umieściła ona obywateli Chin na swojej liście celów, powołując się na „rosnącą liczbę przestępstw popełnianych przez chiński rząd wobec Ujgurów”.

Kwestia ujgurska wydaje się bardziej pretekstem niż faktyczną przyczyną ataku. Nie od dziś wiadomo, że za przynajmniej część działań Państwa Islamskiego w Afganistanie odpowiada pakistański wywiad wojskowy. Podobno tutaj nawet zamachowiec pochodził z Pakistanu. Dlaczego więc pakistańskie służby wzięłyby na cel chińskie interesy w regionie, skoro Pekin to obecnie tak bliski sojusznik Islamabadu?

Pomijając fakt, że pakistańskie służby to państwo w państwie i nie zawsze ich cele i interesy pokrywają się z dążeniami rządu, to Pakistan traktuje Afganistan jako swoje podwórko i nawet niska, ale powoli rosnąca obecność Chińczyków ich niepokoi. Każda alternatywa polityczna czy gospodarcza daje Talibom więcej przestrzeni naprzeciwko Pakistanu. Zwłaszcza po ostatnich walkach na granicy, chociaż zawieszenie broni zwarte pod koniec października generalnie się utrzymuje, to stosunki pakistańsko-afgańskie pozostają niezwykle niestabilne. Jeszcze w grudniu dochodziło do sporadycznej wymiany ognia na granicy, w wyniku czego zginęło kilku Afgańczyków.

W listopadzie rozmowy dyplomatyczne w Stambule zakończyły się fiaskiem. Pakistan zażądał, aby Afganistan wziął odpowiedzialność za terroryzm transgraniczny, podczas gdy afgańscy negocjatorzy argumentowali, że Pakistan stawia „nierozsądne żądania” dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego. W tej sytuacji nie zdziwiłoby mnie, gdyby pakistański wywiad uznał, że trzeba podkręcić atmosferę w samym Kabulu.

Moim zdaniem wpływ Chińczyków na Talibów jest minimalny, wiec Pekin nie wpłynie na rządzących Afganistanem. Wiedzą o tym i w Kabulu, i w Islamabadzie i w Pekinie. Fakt, że Talibowie unikają bezpośredniego wsparcia sprawy ujgurskiej, ale też nic więcej nie robią. Ujgurskich bojowników przenieśli daleko od chińskiej granicy, ale też ich nie rozbroili – to powoływanie się w czasie zamachów na obronę Ujgurów z jednej strony jest kamuflażem, z drugiej sposobem na pogłębianie podziałów między Talibami a ujgurskimi bojownika. Dlaczego jednak pakistańskie służby uderzają w chińskie interesy?

Moim zdaniem ponieważ chcą pokazać Talibom, że nie ma alternatywy na dogadanie się, że nawet Pekin nie będzie gotowy im pomagać w poprawie sytuacji gospodarczej, jeżeli Pakistan będzie aktywnie temu przeciwdziałał. Wszyscy zdają sobie sprawę, że Pekin zmuszony do wyboru: Kabul czy Islamabad, wybierze zawsze ten drugi.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.