Tag: klasyka

Li Bai: „Skarga żony kupca I”

Z grzywką krótko przyciętą na czole,
zrywałam kwiaty pod bramą zawzięcie;
młody przybyłeś na bambusowym koniu,
rzucaliśmy się zielonymi śliwkami przy studni.

Li Bai: „Pożegnanie sekretarza sądowego, wuja Yun w willi Xietiao w Xuanzhou”

Wy co wczoraj mnie opuścili, wczorajszy dzień nie może mnie opuścić;
Wy co zakłócacie moje serce, dzisiejszy dzień będzie mnie długo bolał.

Li Bai: „Pijąc samotnie do księżyca (część III)”

Trzeciego miesiąca miasto tonie we świetle,
tysiące kwiatów za dnia mienią się jak brokat.

Li Bai: „Pijąc samotnie do księżyca (część II)”

Niebo zdaje się nie kochać gorzałki,
gorzelanej gwiazdy brak na niebie.

Li Bai: „Pijąc samotnie do księżyca (część I)”

Stawiam pomiędzy kwiatami dzban gorzałki,
piję samotnie, bez nikogo bliskiego na podorędziu.

Du Fu: „Dzikość”

Zachodnie Góry całe białe, śnieg zalega trzy garnizony,
czysta rzeka w okolicach Nanpu o Stumilowy most uderza.

Du Fu: „Wchodząc na wieżę Yueyang”

Od dawna słyszałem o wodach Dongting,
i w końcu wspinam się na wieżę Yueyang.

Du Fu: „Wspominając młodszych braci w świetle księżyca”

Garnizonowy bęben złamał kolumnę ludzi,
nad jesienną granicą głos jedynej tylko gęsi.

Du Fu: „Huazhou”

Taką drogą podążyłem, aby wrócić i pozostać wiernym,
zachodnie przedmieścia jeźdźców rebeliantów pełne.

Du Fu: „Myśląc o Li Bai na końcu świata”

Zimny wiatr rodzi się na końcu świata,
co tam zaprząta twoje myśli, przyjacielu.

Meng Haoran: „Jesienna wspinaczka na górę Lan by zamieszkać z Zhang Wu”

Północny szczyt w białych chmurach skryty,
ukrywający się tutaj ze sobą samymi w pokoju.

Meng Haoran: „Letniego dnia w Południowym Pawilonie rozmyślając o Xinda”

W górach światło nagle na zachodzie odchodzi,
w stawie księżyc powoli na wschodzie wstępuje.

Meng Haoran: „Wchodząc na górę Xian z grupą przyjaciół”

Rzeczy ludzkie wciąż ulegają ciągłym zmianom,
przychodzą i odchodzą, przemijają wtedy i dziś.

Meng Haoran: „Bankiet w czasie święta Qingming w domu Mistrza Mei”

W leśnej samotni smucę się końcem wiosny,
otwieram zasłonę, aby zobaczyć dziwa natury.

Meng Haoran: „Noc u mistrza w górskim domu, czekając na starego Ding, co nie przybył”

Zachodzące słońca zapada nad zachodnią granią,
Niezliczone jary pogrążają się nagle w ciemnościach.

Meng Haoran: „Na koniec roku powrót w Góry Południa”

U Północnej Bramy przestałem składać petycje,
w Południowe Góry powróciłem do mojej chatki.

Meng Haoran: „Z serca Qin uczucia jesieni wysyłane Wielebnemu”

Na jednym wzgórzu zawsze żyć chciałem spróbować,
trzy ścieżki gorzkie są, kiedy nie masz środków do życia.

Meng Haoran: „Wspomnienia wczesnych chłodów nad rzeką”

Drzewa się gołocą, dzikie gęsi na południe się kierują,
północny wiatr nad rzekę przyniósł przejmujący chłód.

Meng Haoran: „Pożegnalny dar dla cesarskiego cenzora Wang Wei”

W rzeczy samej, jak mogę usiedzieć w spokoju,
dzień w dzień szukam zajęcia, ale wracam sam.

Liu Changqing: „Po powrocie wieczorem z Xiakou do Yingzhou wysyłam do cenzora w Yueyang”

Na łachę bez fal popłynęliśmy i wróciliśmy bez mgieł,
do mojego gościa w Chu tęsknota jak rzeka szeroka.

Liu Changqing: „Wydając pożegnalne przyjęcie dla Wang Shiyi jadącego na południe”

Wyglądam Cię we mgle nad wodą szeroką,
i wciąż macham chusteczką mokrą od łez.

Liu Changqing: „Obchodząc Nowy Rok”

Tęsknotę za domem nowy rok pogłębia,
na krańcu nieba samotnie wylewam łzy.

Liu Changqing: „Widok na tarasie ze świątyni Wugong w jesienny dzień”

Starożytna platforma wstrząsa mną zmuszając do obejrzenia się za siebie,
odwiedziwszy ją w jesienny dzień spoglądam w kierunku dalekiego domu.

Li Qi: „Dawna armia”

Za dnia wspinamy się po górach, w świetle księżyca wypatrujemy sygnału wojny,
o zachodzie słońca poimy konie w pobliskim strumieniu granicę wyznaczającym.

Li Qi: „Pożegnanie Wei Wan w stolicy”

Rano usłyszałem „Dzikie dziecko” śpiewające pieśń podróży,
poprzedniej nocy lekki mróz zawitał nad przejście przez rzekę.

Li Shangyin: „Bez tytułu”

Wczorajszej nocy gwiazdy, wczorajszej nocy wiatr,
na zachód budynku rysunków i na wschód lauru pawilonu.

Li Shangyin: „Bez tytułu 5”

Wiele kurtyn zapada głęboko w domu bez zmartwień,
leżącemu uważna noc ciągnie się w nieskończoność.

Li Shangyin: „Bez tytułu 4”

Jak feniksa ogon pachnący, jak gaza wielokroć składana,
zielony baldachim w nocnych ciemnościach zamyka się.

Li Shangyin: „Bez tytułu 3”

Spotkać się trudno, a rozstanie tym boleśniejsze,
wschodni wiatr bez sił wieje, a sto kwiatów opadło.

Li Shangyin: „Nocny deszcz śląc na Północ”

Pytasz Panie o mój powrót, jednak data jest mi nieznana,
a na Górze Ba nocny deszcz wypełnia jesienny staw.

Li Shangyin: „Do sekretarza Linghu”

Od pochmurnej Góry Song i drzew Qin długo z dala jestem,
parą karpi z dalekich stron wiadomość na papierze posyłam.

Li Shangyin: „Jadeitowe jezioro”

Matka w dekorowanym oknie wygląda na Jadeitowe Jezioro,
dźwięki „Pieśni żółtego bambusa” wstrząsają ziemią w żałobie.

Li Shangyin: „Brokatowa harfa”

Brokatowa harfa bez powodu ma komplet pięćdziesięciu strun,
ale mnie każda struna, każdy mostek przypomina wspaniałe lata.

Li Bai: „W drodze z góry Zhongnan nocleg i wino w pustelni Husi”

O zachodzie z zielonej góry schodzę,
góra i księżyc mi za towarzyszy tylko.

Du Fu: „Wchodząc na piętro”

Kwiaty sięgające wysokiego piętra ranią gości serca,
na tysiące kwartałów nieszczęścia spoglądam z góry.

Du Fu: „W kwaterze generała”

W spokojną jesienną noc przed kwaterą dowodzącego drzewo parasolowe drży,
samotnie spędzam noc w nadrzecznym mieście, obserwując wypalająca się świecę.

Cen Shen: „Poranna audiencja w Pałacu Wielkiej Jasności by ofiarować wyrazy uznania dla ministra Jia Zhi”

Kogut pieje, a purpurowe światło wędruje ulicami w zimny poranek,
słowik śpiewa w cesarskiej domenie na wiosennej barwy balustradzie.

Zhang Jiuling: Lament 12

Zamknięte drzwi, odcisk stopy i tłum kwiatów,
oprzeć się o drzewo i zebrać myśli wszystkie.

Zhang Jiuling: Lament 11

Mam obcych krain wspomnienia,
jakby w chmurze rozpuszczone.

Zhang Jiuling: Lament 10

Są wśród Han wędrujące kobiety,
szukają wiedzy i spokoju dostępnych.

Zhang Jiuling: Lament 9

Schwycić cień śpiewając nocą,
któż usłyszy te zachwyty.

Zhang Jiuling: Lament 8

Odwiecznego dnia uczeń porzuca zmartwienie,
stojąc oko w oko z wiatrem jaźń kulejącą naprawia.

Zhang Jiuling: Lament 7

Na południe od Jangcy mają mandarynki,
długą zimę pozostają jak las zielone.

Zhang Jiuling: Lament 6

Zachodnie słońce skrywa się za górami,
północny wiatr dosiada dryfującego wieczoru.

Zhang Jiuling: Lament 5

Wu i Yue liczę tysiące mil stąd,
marzę dziś o zachodzie zobaczyć.

Zhang Jiuling: Lament 4

Samotna gęś od morza przybywa,
fosa nie śmie nawet przejąć się.

Zhang Jiuling: Lament 3

Ryby bawią się w głębinach stawu,
ptaki zasiąść pragną na wysokości.

Zhang Jiuling: Lament 2

Pustelnik samotnie powraca do medytacji,
powoli myśli oczyszcza samotnością czystą.

Zhang Jiuling: Lament 1

Orchidea wiosną bujnie rozkwita,
Wończa pachnąca jesienią lśni jasno.

Li Bai: „Księżyc nad górską twierdzą”

Jasny Księżyc wschodzi nad Tianshan,
z pośród bezkresnego morza chmur.

Gao Shi: „Odprowadzając zdegradowanych skarbników Li i Wang wysłanych do Xiazhong i Changsha”

Ach! Panowie, jak znajdujecie ideę tego naszego rozstania?
Wstrzymajcie wędzidła, aby wznieść kielich przed wygnaniem.

Wei Yingwu: „O wschodzie w Xuyi”

Zwinąłem żagle by stanąć w okolicach Huaizhen,
zacumowałem naprzeciwko, przy stacji pocztowej.

Wei Yingwu: „Chuzhou przy zachodnim nurcie”

Uwielbiam trawę przy odludnym górskim potoku,
żółta wilga skryta gdzieś wśród drzew poćwierkuje.

Zhu Qingyu: „Noc przed egzaminem Zhang do Ministerstwa Wody”

W pokoju nowożeńców wczoraj wieczorem czerwone świece nie gasły,
wyczekują świtu, aby w głównej komnacie pokłonić się rodzicom męża.

Zhu Qingyu: „Pałacowy wiersz”

Cichutko w okresie kwitnienia ogrodowa brama jest zamykana,
piękności czeszą sobie na wzajem włosy w jaspisowym pawilonie.

Zhang Ji: „Cumując nocą przy Klonowym Moście”

Księżyc schodzi, kruków głosy szronem roznoszą się po niebie,
na nadrzecznych klonach światła rybaków niepokoją im sen.

Zhang Ji: „Przyjaciel stracony w Tybecie”

Rok temu wyruszyłeś przeciwko Yuezhi,
z miasta nie wyszedł nikt z twego oddziału.

Xu Hun: „Na postoju w Tongguan w czasie jesiennej podróży do stolicy”

Czerwone liście wieczorem ponuro zwisają,
w długim pawilonie piję wino czerpakiem.

Xu Hun: „Wczesna jesień”

Z daleka nocą płynie czysty dźwięk harfy,
zachodni wiatr rodzi zieloną brukiew.

Xue Feng: „Pałacowy wiersz”

Na dwunastym piętrze u schyłku poranka robią makijaż,
w wieży Nieśmiertelnego Księżyca czekają na władcę.

Wang Zhihan: „Na przełęczy”

Żółta Rzeka daleko w górze pomiędzy białymi chmurami,
samotna warownia pomiędzy dziesiątkami tysięcy gór.

Li Bai: „Trzecia z trudnych dróg”

Nie myj uszu wodą z rzeki Ying,
nie masz ust by jeść o świcie paprocie.

Li Bai: „Druga z trudnych dróg”

Droga jest szeroka jak niebieskie niebo,
tylko mnie się nie objawia.

Li Bai: „Pierwsza z trudnych dróg”

Złota czara czystego wina to dziesięć tysięcy miedziaków,
jadeitowa platera wykwintnego jedzenia warta i tysiące monet.

Li Bai: „Słuchając buddyjskiego mnicha Jun z Shu grającego na lutni”

Z Shu mnich obejmuje lutnię w zielonym jedwabiu,
schodząc zachodnim zboczem ze szczytu góry Emei.

Li Bai: „Wspomnienia z nocy na kotwicy obok wysepki Niuzhu”

Noc przy Niuzhu na zachodniej rzece,
czyste niebo bez najmniejszych chmurki.

Li Bai: „W darze Meng Haoran”

Mój ukochany Mistrzu Meng,
wyróżniany i znany wszem.

Li Bai: „Wchodząc na Taras Feniksów w Nankinie”

Na Tarasie Feniksów przysiadywały w podróży feniksy,
feniksy wędrują nad Rzekę Taikong swobodnie płynącą.

Du Fu: „Opuszczając grób kanclerza Fang”

Wracając od obowiązków w obcych ziemiach,
wstrzymałem konia przy samotnym grobie.

Du FU: „Noc w pawilonie”

Z końcem roku Księżyc i Słońce skracają szary dzień,
na horyzoncie mróz i śnieg zimnem oczyszczają firmament.

Du Fu: „Pożegnanie generała Yan w zajeździe Fengji”

Stąd cie pożegnam w dal odjeżdżającego,
zielonych wzgórz pustaka znów cię wzywa.

Du Mu” „Jesienny wieczór”

Srebrne świecy jesienią światło zimno oświetla parawan,
małym jedwabnym wachlarzem przegania rój świetlików.

Du Fu: „Wiosenna noc na lewym dziedzińcu”

Kwiaty skryte w wieczornym cieniu pałacowych murów,
ptasie utarczki o miejsce na żerdzi skądś dochodzą.

Du Fu: „Księżycowa noc”

Dzisiejszej nocy nad Fuzhou księżyc,
w buduarze tylko ty jedna czuwasz.

Du Fu: „Pełnia na najwyższym szczycie”

Górę Daizhong jak ją mogę opisać?
Qi i Lu wciąż jeszcze niezazielenione.

Du Fu: „Pisząc w myślach w nocnej podróży”

Delikatna trawa owiewana bryzą na brzegu,
wysoki maszt samotnej nocy jedyną łodzią.

Cen Shen: „Do superintendenta Du w Lewym Urzędzie”

Wespół kroczyliśmy szybko po karmazynowych schodach,
rozdzieliły nas urzędy ustanowione w Fioletowym Pałacu.

Li Qi: „Słuchając An Wanshan grającego na flecie”

W południowych górach ścięty bambus staje się fletem,
lecz ta muzyka korzeniami sięga samego miasta Qiuci.

Li Qi: „Żegnając Chen Zhangfu”

Czwartego miesiąca południowy wiatr buszuje w jęczmieniu,
kwiatów głożyny jeszcze brak, tungowców liście pączkują.

Li Shangyin: „Bez tytułu 2”

Szumi wschodni wiatr, mżawka nadchodzi,
gdzieś poza lotosowym stawem lekko brzmi.

Li Shangyin: „Bez tytułu 1”

„Przyjdę” zapewniała, a puste słowo odchodząc zniknęła bez śladu,
księżyc pochyle wspina się nad dachami o nocy piątej godzinie.

Li Shangyin: „Beiqingluo”

Tam gdzie ranne słońce schodzi na zachodzie,
chata ze strzechą, odwiedzam samotnię mnicha.

Du Fu: „Wspominając ślady przeszłości 5”

Zhuge, wielkie imię rzuca cień nad światem,
minister pozostawił po sobie najwyższe uznanie.

Du Fu: „Wspominając ślady przeszłości 4”

Władca Shu ruszył na Wu stając u Trzech Przełomów,
w roku swej śmierci także był w Pałacu Yong’an.

Du Fu: „Wspominając ślady przeszłości 3”

Łańcuchy górskie i tysiące jarów na drodze do Jingmen,
co zrodziło Konkubinę Światła wciąż pożądaną wszem.

Du Fu: „Wspominając ślady przeszłości 2”

Przygnębionym i porzuconym dobrze poznałem smutki Song Yu,
utalentowanego, wyraźnego i wykwintnego, co więcej mojego mistrza.

Du Fu: „Wspominając ślady przeszłości 1”

Wygnani z północnego wschodu wiatr i kurz spotykają,
dryfują na południowy zachód między niebem i ziemią.

Wang Wei: „Jesienny wieczór spędzony w górach”

Puste góry po świeżym deszczu,
żywioł wieczorem przynosi jesień.

Zhang Hu: „He Manzi” (druga część)

Licząc na możliwości śpiewania przez dzień,
starego cesarza niezmierną zdobył sympatię.

Zhang Hu: „He Manzi”

Stary kraj trzy tysiące mil stąd,
zamknięta w pałacu lat trzydzieści.

Meng Haoran: „Z noclegu w Tonglu rzeką wysyłam do Guangling, kiedyś odwiedzonego”

W górach zachód, słychać zaniepokojone małpy,
granatowa rzeka śpieszy się płynąć nocną porą.