Irackie Ministerstwo Obrony poinformowało o zatrzymaniu pierwszego chińskiego bojownika ISIS. Nie podano szczegółów, ale na dowód przedstawiono zdjęcia mężczyzny, który mimo dużego obrzęku twarzy, ma wyraźnie wschodnioazjatycki wygląd oraz jest ubrany w typowy dla członków ISIS uniform i ma opaskę rozpoznawczą organizacji. Irackie władze do tej pory nie przedstawiły jednak żadnych dodatkowych dowodów na potwierdzenie zatrzymania obywatela ChRL.
Przedstawiciele ChRL po początkowym milczeniu wyrazili „zaniepokojenie o obywateli podróżujących aby dołączyć do Państwa Islamskiego lub innych grupy dzihadistów na Bliskim Wschodzie, albo tych pod wpływem takich grup, którzy przeprowadzają ataki w Chinach.”
Wu Sike – do niedawna specjalny przedstawiciel ChRL na Bliskim Wschodzie – powiedział w czasie konferencji prasowej w lipcu, że około 100 bojowników z ChRL walczy w szeregach różnych organizacji terrorystycznych w regionie. Przede wszystkim są to Ujgurzy z Turkiestanu Wschodniego.
Nieraz pisałem tutaj o konflikcie w Turkiestanie Wschodnim oraz o kompletnie nierozsądnej, ale tak typowej, polityce Pekinu, który robi chyba wszystko, żeby coraz bardziej antagonizować Ujgurów i inne mniejszości muzułmańskie w regionie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już teraz wiele ataków w Turkiestanie Wschodnich jest zainspirowanych działaniami radykalnych organizacji islamskich. Otwartym pytaniem pozostaje, kiedy przestaną one ograniczać się do amatorskich zamachów z nożami kuchennymi?
Wydaje się, że działania Pekinu dążące do wypchnięcia radykałów na emigrację tylko spowodują wzrost liczby desperatów, których z chęcią przygarną ekstremiści. A kiedy ich przeszkolą, zorganizują trasy przerzutowe i zaopatrzeniowe, to wyślą z powrotem. Wtedy ChRL będzie miała naprawdę duże kłopoty.

