Protestujący pokojowo w Hong Kongu studenci zostali dzisiaj zaatakowani przez propekińską grupę. W dziwnym zbiegu okoliczności (akurat!) miało to miejsce przed rozpoczęciem rozmów między przedstawicielami demokratycznej opozycji a władz regionu.
Po ataku opozycja odwołała rozmowy.
Nic nowego pod słońcem. Wystarczy przypomnieć wydarzenia w PRL z 1968 roku, kiedy to „patriotycznie usposobiony aktyw robotniczy” postanowił pokazać protestującym studentom, gdzie jest ich miejsce. Jak widać KPCh sięga w Hong Kongu do sprawdzonych wzorów. W Pekinie chyba jednak nikt nie zauważył, że na dłuższą metę nie uratowało to w Polsce komunizmu. Zmian świadomościowych i kulturowych nie zatrzyma się pałkami. W ogóle nie da się ich zatrzymać.
Sprawie dodaje smaczku fakt, że sama KPCh padła ofiarą podobnych działań w czasie „białego terroru” w 1927 roku, kiedy w Szanghaju Guomindang wykorzystał członków Zielonego Gangu do zlikwidowania struktur partii komunistycznej w mieście. Stracono wtedy kilkuset członków i sympatyków KPCh, a blisko pięć tysięcy „zaginęło”.
Niektórzy komentatorzy piszą, że teraz KPCh korzysta z płatnych zbirów z Triady. Na pewno mamy do czynienia z opłacanymi oprychami, ale po ubiorze można zobaczyć, że przynajmniej część z nich to „turyści” z kontynentu.
O członkach jakiejkolwiek Triady jednak nie ma mowy. Z prostego powodu, Triady wyniosły się z Hong Kongu w 1997 roku. Oczywiście nadal robią w regionie interesy, ale nie prowadzą tutaj na masową skalę działalności „na ulicy”. Triady wiedziały doskonale, że KPCh i ALW nie tolerują konkurencji w żadnej dziedzinie, dotyczy to także zorganizowanej przestępczości i wyemigrowały jeszcze przed przejęciem Hong Kongu przez ChRL.
Co będzie dalej? Pekin będzie unikał bezpośredniej interwencji. Z jednej strony będzie liczył na zmęczenie protestujących i jego powolne wypalenie się. Temu będą służyć różnego rodzaju propozycje rozmów. Z drugiej strony będzie używał różnych form nacisku fizycznego, od policji po „patriotów”. Te działania będą miały charakter masowy, z czasem mogą zostać skierowane przeciwko indywidualnym aktywistom. Wreszcie będzie próbował rozbić ruch demokratyczny wewnętrznie oferując „deal” wybranym działaczom. Na bezpośrednią interwencje zdecyduje się, kiedy protest nie będzie wykazywał oznak osłabienia, a jeżeli dojdzie do bezpośredniej interwencji to wszystkie opcje będą na stole.

