Kolejny zwrot akcji wokół Kanału Panamskiego. W 2024 roku (jeszcze przed objęciem urzędu) Donald Trump zagroził zbrojnym przejęciem kontroli nad kanałem z powodu oddania kontroli nad nim Chińczykom. W rzeczywistości firma Panama Ports Company (PPC), spółka zależna CK Hutchison, korporacji z Hongkongu posiada, czy też w świetle ostatniego wyroku posiadała umowy, które pozwalały jej na obsługę portów kontenerowych Balboa po stronie Pacyfiku Kanału Panamskiego i Cristóbal po stronie Atlantyku, ale nie samego kanału. Umowa została automatycznie przedłużona w 2021 roku, przyznając PPC licencję na kolejne 25 lat.
Po powrocie do Białego Domu na początku 2025 roku Trump szybko zaczął naciskać na Panamę, aby ograniczyła wpływy Chin i wzmocniła kontrolę USA nad strategicznym kanałem, który Stany Zjednoczone zbudowały, ale przekazały Panamie w 1999 roku. Szacuje się, że przepływa tędy 5% światowego handlu morskiego, ale kanał ma tez ogromne znaczenie strategiczne dla Marynarki Wojennej USA, której pozwala szybko przeprowadzać jednostki między Atlantykiem a Pacyfikiem.
Po negocjacjach z administracją Trumpa CK Hutchison ogłosiło w marcu ubiegłego roku sprzedaż kilkudziesięciu portów na całym świecie, w tym terminali w Panamie, konsorcjum kierowanemu przez amerykańską firmę inwestycyjną BlackRock oraz Terminal Investment Limited (TiL), spółkę zależną giganta żeglugowego MSC. Wartość transakcji wyniosła prawie 23 mld USD. Jednak sprzedaż utknęła w miejscu z powodu sprzeciwu Pekinu, który zaczął naciskać na zaproszenie chińskiego COSCO do konsorcjum i oddania tej chińskiej państwowej firmie większości udziałów. Co generalnie z punktu widzenia USA mijałoby się z celem, ponieważ oznaczałoby przejęcie zarządu kilkunastu partów na świecie z rąk prywatnej firmy z Hongkongu1 w ręce państwowego molocha z Szanghaju.
W międzyczasie działał rząd Panamski. Anel „Bolo” Flores, Kontroler Generalny Republiki Panamy (Contralor General) w lipcu 2025 roku złożył dwa pozwy.2 Jeden o niekonstytucyjność i drugi o nieważność kontraktu. Podstawą wniosków był audyt, który wykazał liczne nieprawidłowości oraz fakt, że przedłużenie koncesji w 2021 roku (za kadencji poprzedniego prezydenta Laurentino Cortizo) odbyło się bez wymaganej prawem zgody Kontrolera Generalnego. Równocześnie przeprowadzono drugi audyt w samej PPC, w wyniku którego wykryto błędy księgowe i inne nieprawidłowości, które według doniesień kosztowały Panamę około 300 mln USD od momentu przedłużenia koncesji oraz szacunkowo 1,2 mld USD w trakcie pierwotnej 25-letniej umowy.
Wczoraj wieczorem Sąd Najwyższy Panamy orzekł, że umowy, na podstawie których chińska firma zarządza portami na Kanale Panamskim, są niezgodne z konstytucją. Sąd uznał, że przepisy i ustawy stanowiące podstawę umów koncesyjnych między państwem a PPC dotyczące rozwoju, budowy, eksploatacji i zarządzania dwoma terminalami portowymi naruszają konstytucję Panamy. Orzeczenie nie tylko anuluje umowy dzierżawy z PPC, ale zapewne zmusi Panamę do restrukturyzacji ram prawnych niezbędnych do zawierania umów dotyczących działalności portowej i potencjalnie wymagać nowych przetargów na obsługę terminali.
PPC zaprzeczyło wszystkim zarzutom i odrzuciło decyzję sądu. „Nowe orzeczenie (…) nie ma podstaw prawnych i zagraża nie tylko PPC i jej umowie, ale także dobrobytowi i stabilności tysięcy panamskich rodzin, które bezpośrednio i pośrednio są zależne od działalności portowej,” stwierdziła firma w oświadczeniu. Również Pekin zdążył już zająć stanowisko. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych powiedział: „Strona chińska podejmie wszelkie niezbędne środki, aby zdecydowanie chronić uzasadnione prawa i interesy chińskich przedsiębiorstw.” To brzmi jak groźba.
Co dalej?
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rządu, kolejne ruchy Panamy będą prawdopodobnie przebiegać w dwóch fazach:
(1) Przejęcie kontroli operacyjnej nad portami. Najważniejszym krótkoterminowym celem rządu jest uniknięcie paraliżu logistycznego. Oznacza to szybkie wprowadzenie zarządu komisarycznego. Podobno Panamski Urząd Morski posiada plan awaryjny na wypadek takiego wyroku i de facto państwo przejmie kontrolę nad terminalami w Balboa i Cristóbal. W praktyce władze wyznaczą operatora tymczasowego, prawdopodobnie zachodnią firmę do zarządzania portami w okresie przejściowym, aby zapewnić ciągłość przeładunków i obsługi statków.
(2) Rozpisanie nowego, transparentnego przetargu. Ponieważ sąd uznał, że poprzednia koncesja była wadliwa prawnie (m.in. przez brak otwartego przetargu), dlatego rząd będzie musiał opracować nowe ramy prawne obejmujące m.in. kwestie płatności podatków i udziału państwa w zyskach. Po czym ogłosi przetarg międzynarodowy.
Równocześnie będzie się ciągnąć batalia prawna i odszkodowawcza z CK Hutchison. Skończy się zapewne na arbitrażu międzynarodowym. Holding już zapowiedział ochronę swoich interesów. Spółka może pozwać Panamę przed międzynarodowe trybunały, argumentując, że doszło do wywłaszczenia bez odszkodowania i naruszenia ochrony inwestycji. Rząd Panamy może próbować uniknąć wieloletniego arbitrażu, oferując CK Hutchison… udział w nowym przetargu lub rekompensatę finansową z funduszy pozyskanych od nowego koncesjonariusza.
Pytanie tylko co w międzyczasie zrobi Pekin, czy będzie próbował uwzględnić kwestię Kanału Panamskiego w „huuuuge deal,” na który liczy Donald Trump?
Ten na pewno uzna, że wyrok sądu to jego sukces i w tym wypadku nawet może mieć rację.
–
1 CK Hutchison jest zarejestrowana na Kajmanach (brytyjskie terytorium zależne), lecz siedziba główna znajduje się w Hongkongu.
2 Pierwszy pozew złożyli dwaj panamscy prawnicy Norman Castro i Julio Macías tuż po wizycie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio w Panamie. 😉 Argumentowali oni, że ustawa nr 5 z 1997 roku (na której opiera się koncesja) narusza co najmniej 10 artykułów konstytucji Panamy, m.in. dlatego, że kontrakt nie był wynikiem publicznego przetargu.
