Wczoraj Seul opublikował dane demograficzne za rok 2025, a dzisiaj przyszła kolej na Tokio. Z podsumowania opublikowanego przez ministerstwo zdrowia wynika, że dziesiąty rok z rzędu spada liczba urodzeń w Japonii, osiągając rekordowo niski poziom.
Wstępne dane pokazują, że w ubiegłym roku urodziło się 705 809 dzieci, w tym dzieci urodzone w Japonii przez obcokrajowców. To 15 179 (2,1%) mniej niż rok wcześniej. To najniższa liczba urodzeń od czasu rozpoczęcia prowadzenia statystyk w 1899 roku. Co gorsza, liczba urodzeń zbliżyła się do granicy 700 tys 15 lat wcześniej niż przewidywała prognoza Narodowego Instytutu Badań nad Ludnością i Ubezpieczeniami Społecznymi z 2023 roku.
Chociaż tempo spadku zmniejszyło się w porównaniu z ponad 5% spadkami odnotowanymi w latach 2022–2024, długoterminowa tendencja pozostaje wyraźna. W ciągu ostatniej dekady roczna liczba urodzeń spadła o około 30%. Współczynnik dzietności jest szacowany (brak jeszcze danych) na ok. 1,12 – 1,14. Dla porównania, w 2024 roku wynosił on 1,15, a w 2023 roku 1,20.
Liczba zgonów wyniosła 1 605 654, co stanowi spadek o 0,8% w porównaniu z rokiem poprzednim i pierwszy spadek od pięciu lat. Mimo to naturalny spadek liczby ludności (różnica między liczbą urodzeń a liczbą zgonów) wzrósł do rekordowego poziomu 899 845.
Liczba małżeństw wzrosła w 2025 roku o 1,1% do 505 656, przekraczając 500 tys po raz pierwszy od trzech lat, po spadku spowodowanym ograniczeniami związanymi z COVID-19. Co może się przełożyć na niewielkie odbicie w liczbie urodzeń w ciągu najbliższych lat, lecz podobnie jak to jest w wypadku Korei Południowej – jeżeli w ogóle nastąpi – to będzie moim zdaniem krótkotrwałe.
