Czas wrócić do regularnych wpisów.
Chiny ogłosiły dzisiaj, że udzielą pomocy humanitarnej państwom Bliskiego Wschodu, w tym Iranowi, który jest celem kampanii bombowej Stanów Zjednoczonych i Izraela, trwającej już trzeci tydzień.
Pekin jest partnerem Teheranu i wezwał Stany Zjednoczone oraz Izrael do zaprzestania ataków, krytykując jednocześnie ataki Iranu na państwa Zatoki Perskiej, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe.
Dzisiaj rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lin Jian powiedział, że wojna spowodowała „poważne katastrofy humanitarne” w Iranie i innych krajach Bliskiego Wschodu. Potwierdził też, że „Chiny postanowiły udzielić nadzwyczajnej pomocy humanitarnej Iranowi, Jordanii, Libanowi i Irakowi. Mamy nadzieję, że pomoże to złagodzić trudną sytuację humanitarną, w jakiej znalazła się lokalna ludność,” nie podając jednak dalszych szczegółów.
Chiny starają się pozować na mediatora w tej wojnie. W tym celu specjalny wysłannik ChRL na Bliski Wschód, Zhai Jun, zrobił tur po państwach i wzywa do deeskalacji konfliktu. Również Wang Yi stwierdził, że wojna „nigdy nie powinna była wybuchnąć” i wezwał do zakończenia walk.
Do ogłoszenia pomocy humanitarnej doszło po tym, jak Donald Trump zapowiedział, że opóźni planowaną wizytę w Pekinie. Trump, który według Białego Domu odroczył planowaną wizytę w Pekinie z powodu wojny, wywierał również presję na Chiny, aby pomogły Waszyngtonowi w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz.
Moim zdaniem informacją o wysłaniu pomocy humanitarnej (to nie przesądza, że jakkolwiek znacząca pomoc popłynie – nie liczyłbym na więcej jak kilka transportów do każdego z tych państw, rozdmuchanych propagandowo) chce ugrać kilka spraw.
Po pierwsze, jak pisałem na początku wojny, Pekin nic nie zrobi, aby pomóc Teheranowi. Musi jednak stwarzać pozory, że coś robi, ponieważ inni klienci patrzą i zastanawiają się, na ile warta jest przyjaźń Chin. Równocześnie nie może zrazić do siebie innych partnerów z regionu, stąd udzielenie pomocy obydwu stronom.
Po drugie, ciekawa sprawa jest z wysłaniem pomocy do Libanu. To wygląda na ruch wycelowany specjalnie w Izrael i zrobiony z myślą o Globalnym Południu. Już w czasie wojny w Gazie Pekin uznał, że od relacji z Tel Awiwem jest ważniejsza walka o rząd dusz na Globalnym Południu. Pekin konsekwentnie kontynuuje tutaj swoją politykę.
Po trzecie, i chyba najważniejsze, Pekin wysyła sygnał Trumpowi, że odwlekanie wizyty nie zmieni ich pozycji i nie zrobią nic, aby pomóc Waszyngtonowi wykaraskać się z irańskiego bagna. Dla osłabionego Trumpa podróż do Chin teraz jest nie na rękę, więc jeżeli w ciągu najbliższych dni nic się nie zmieni, to faktycznie może być ona przełożona.
