Chińska państwowa grupa żeglugowa COSCO ogłosiła dzisiaj, że wznawia przyjmowanie rezerwacji na niektórych trasach między Azją a Bliskim Wschodem, kończąc tym samym zawieszenie połączeń, wywołane wojną z Iranem i zablokowaniem Cieśniny Ormuz.
COSCO ogłosiło, że „ze skutkiem natychmiastowym wznowiliśmy przyjmowanie nowych rezerwacji na kontenery z ładunkami ogólnymi w ramach transportów z Dalekiego Wschodu” do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru, Kuwejtu i Iraku.
W mediach mówi się, że to posunięcie ma odzwierciedlać zmieniającą się ocenę ryzyka i jest następstwem oświadczenia Teheranu skierowanego do ONZ, że statki mogą bezpiecznie przepływać przez cieśninę, o ile pochodzą z państw, które „nie uczestniczą w aktach agresji wobec Iranu ani ich nie wspierają.” Moim zdaniem ma to jednak więcej wspólnego z wczorajszą rozmową Wang Yi z Abbasem Araghchi, ministrem spraw zagranicznych Iranu. Oficjalny komunika mówi wprost, że Cieśnina Ormuz jest otwarta dla jednostek z państw neutralnych. Można zgadywać, że Wang Yi chciał mieć osobiste potwierdzenie od Arghachiego.
Czy to oznacza, że statki teraz popłyną i ceny ropy zaczną spadać?
No… nie niekoniecznie.
Po pierwsze, to Teheran będzie definiował, które państwo jest neutralne a które nie.
Po drugie, większość statków handlowych pływa pod tanimi banderami i w przeszłości Iran wskazywał, że przede wszystkie identyfikuje pochodzenie jednostek poprzez perspektywę kapitału właścicielskiego. To jest zazwyczaj bardzo skomplikowane i daje duże pole Irańczykom do interpretacji.
Po trzecie, minie sporo czasu, aż ubezpieczyciele się przekonają i zechcą wystawiać polisy na statki płynące do Zatoki Perskiej.
W efekcie COSCO będzie na tym wygrane. To państwowa spółka, więc nie ma wątpliwości, do kogo należy, większość floty pływa pod chińską banderą, a państwowi chińscy ubezpieczyciele będą płakać i ubezpiecząć.
