201407120012t0001

Na Tajwanie większa część siódmego miesiąca księżycowego jest poświęcona tym, co odeszli. Świątynie na wskroś całej wyspy są wypełnione po dachy setkami a nawet tysiącami pudełek z darami dla duchów przodków. Oprócz żywności dla zmarłych miejsca kultu a nawet ulice są zapełnione girlandami z żółtego papieru, który symbolizuje pieniądze albo przedstawia obrazy darów na życie w zaświatach.

W przeciwieństwie do święta zmarłych na kontynencie, które przypada w kwietniu i jest poświęcone konkretnym zmarłym oraz staraniom o ich przychylność, to tajwański miesiąc duchów celebruje duchy jako takie. Mieszkańcy wyspy wierzą, że w tym okresie bramy zaświatów się otwierają i wszystkie duchy wracają między żywych. Dlatego świątynie i ulice zapełnione są darami. Z jednej strony mają one przywitać zmarłych, z drugiej upewnić się, że ci nie będą niczego szukali po domach.

Miesiąc duchów jest obchodzony razem i w harmonii zarówno przez Buddystów i Taoistów.

josh-burningJedne z najbardziej spektakularnych obchodów mają miejsce w Keelung na północnym wybrzeżu Tajwanu. Przedstawiciele jedenastu lokalnych klanów budują duże, przenośne kapliczki z drewna i papieru, ozdobione żółtymi lampionami i światłami choinkowymi. Wszystko tworzone w tradycyjnym stylu.

W nocy kapliczki są ustawiane wzdłuż linii brzegowej i tworzą rodzaj świętej ulicy, na której spotykają się duchy (od strony morza) i żywi (od strony lądu), którzy przynoszą symboliczne dary z papieru i „piekielne” pieniądze.

W tych świętach miesza się tradycja i nowoczesność. Wśród wykonanych misternie z papieru darów można znaleźć telefony komórkowe, komputery a nawet samochody naturalnej wielkości. Lokalne media prowadzą transmisję na żywo z poszczególnych uroczystości. Wszystko jest pełne kolorów, świateł, zapachów i typowego dla południowej Azji zgiełku. Setki cymbałków, piszczałek i gongów w kompletnej dysharmonii nie pozostawia chwili ciszy.

W czasie kulminacyjnej nocy wybudowane z mozołem kapliczki – rozświetlone setkami lampionów – są spuszczane na wodę. Wybrani pływacy wyprowadzają je dalej w morze. Kołysanie fal powoduje, że płomienie lampionów zajmują w pewnym momencie papierowe karnisze, a od nich całe konstrukcje, które płonąc odpływają coraz dalej.

Korzenie święta giną w historii Tajwanu, ale prawdopodobnie wiąże się z pokojowym sposobem konkurowania klanów, które przybyły z kontynentu, z dzisiejszej prowincji Fujian. I co prawda, kiedy kapliczki mają prowadzić duchy do lądu, to klan, którego kapliczka utrzyma się na wodzie najdłużej i odpłynie najdalej może się spodziewać zarówno dobrego losu przez kolejny rok, ale też zdobywa szacunek innych.

Trzeba jednak pamiętać, że adresatem całego tego przedstawienia są duchy nie ludzie.

Pudu Ceremony at Keelung Ghost Festival

Zdjęcie: Craig Ferguson

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.