Krótka odpowiedź brzmi: NIC. To nic przyjmuje jak zwykle w dyplomacji formułę: stanowczego sprzeciwu i zdecydowanego potępia.

Poniżej kilka luźnych uwag:

1. Delikatnie mówiąc relacje chińsko-irańskie widziały lepsze okresy. Wpłynęło na to kilka czynników. Zacznijmy od chińskiego końca.

1a. Pekin nie był specjalnie zadowolony ze wsparcia Teheranu dla Huti w Jemenie. Zwłaszcza ataki na statki handlowe na Morzu Czerwonym zagroziły handlowi międzynarodowemu, na którym teraz „wisi” chińska gospodarka. Nawet ogłoszenie przez Huti, że nie będą atakowali statków z ChRL, było niedźwiedzią przysługą. Nie tylko dlatego, że tylko część chińskich towarów jest przewożona na chińskich statkach, ale przede wszystkim politycznie mogło wskazywać, że Pekin stoi nie tylko za Teheranem, ale też za Huti. W szerszym kontekście przywódcy ChRL uważają, że ajatollahowie byli zbyt ambitni i przecenili swoje możliwości próbując zdominować Bliski Wschód wykorzystując „szyicki półksiężyc.” Ostatecznie, nie tylko „przepalili” na to spore zasoby, ale zagrozili też interesom państw Zatoki Perskiej, z którymi Chiny zaczęły wchodzić w coraz bardziej złożone interakcje finansowe. Co gorsza, teraz je bombardują, mimo że odmówiły one Amerykanom udzielenia swojej przestrzeni powietrznej czy baz do ataku na Iran.

1b. Teheran od kilku lat przyglądał się z niepokojem rosnącej współpracy gospodarczej Pekin z państwami Zatoki Perskiej, z Arabią Saudyjską na czele. Zjednoczone Emiraty Arabskie włączyły technologię Huawei do swojej kluczowej infrastruktury technologicznej. Chińskie firmy budują porty, linie kolejowe, sieci 5G i inteligentne miasta w całym regionie Zatoki Perskiej. Iran ze swej strony był również rozczarowany wsparciem gospodarczym Chin, czego wyraz otwarcie dał irański prezydent Masoud Pezeshkian 18 lutego, publicznie skarżąc się, że Chiny nie dostarczają obiecanych środków finansowych. „Ulało mu się,” ale był to jednak przede wszystkim jasny sygnał, że Pekin zostawił Teheran na lodzie.

2. Na papierze relacje chińsko-irańskie wyglądają dobrze. W czasie wizyty państwowej Xi Jinping w Iranie w styczniu 2016 roku obie strony publicznie określiły swoje stosunki jako długoterminowe i wielosektorowe. Faktycznie, Chiny pozostały najważniejszym odbiorcą irańskiej ropy, a pomimo amerykańskich sankcji nadal utrzymuje się znaczny przepływ tego surowca do Chin. W marcu 2021 roku Iran i Chiny podpisały 25-letnią umowę o współpracy (szczegóły nie zostały w pełni upublicznione), powszechnie postrzeganą jako połączenie Iranu z inicjatywą „Pasa i Szlaku” oraz rozszerzenie współpracy. W lipcu 2023 roku Iran stał się też pełnoprawnym członkiem Szanghajskiej Organizacji Współpracy, a irańskie komunikaty dyplomatyczne wyraźnie podkreślają wsparcie państw członkowskich, w tym Chin. Sęk w tym, że z tego wszystkiego niewiele wynikło. Irańska gospodarka, dotknięta kolejnymi sankcjami, nie jest partnerem gospodarczym, który dla Chin byłby niezbędny.

3. To prawda, że Chiny kupują około 90% irańskiego eksportu ropy naftowej z dużymi rabatami. Transport odbywa się za pomocą floty tankowców, które wyłączają swoje transpondery i zmieniają oznaczenia ładunku na ropę malezyjską lub indonezyjską, aby ominąć amerykańskie sankcje. Od 2021 roku łączna wartość tych zakupów przekroczyła 140 mld dolarów. To sprawia, że Chiny są głównym powodem, dla którego Islamska Republika nie zbankrutowała. Jednak Reuters, powołując się na dane firmy Kpler, zajmującej się śledzeniem tankowców, podaj, że Chiny importowały średnio 1,38 mln baryłek irańskiej ropy dziennie, co stanowiło około 13,4% całkowitego importu ropy naftowej drogą morską do Chin, wynoszącego 10,27 mln baryłek dziennie. Najbardziej wiarygodne szacunki mówią, że około 9% chińskiego zużycia ropy naftowej w 2025 roku mogło być pokryte przez irańską ropę. To dużo, więcej niż Wenezuela, ale wciąż myślę, że różnicę Rosja i Arabia Saudyjska z chęcią wypełnią. Sama Arabia Saudyjska odpowiada za 13% importu morskiego ropy do Chin i około 10% konsumpcji. Krótko mówiąc wciąż to nie jest ilość ropy, która zmusiłaby sama w sobie Pekin do ryzykownego działania.

4. Na poziomie praktycznym Chiny nie mogą wiele zrobić. Nie mają zdolności wojskowych do interwencji. Teoretycznie mogłyby spróbować wysłać dostawy broni, ale ona trafiłaby od razu pod bomby. W ogóle chińskie wpływy w regionie są przeszacowane. Nie tylko Pekin nie mógł pomóc Teheranowi w zeszłym roku, w czasie nalotów izraelsko-amerykańskich, ale też jego obecność jest mniejsza niż by wynikało z propagandy. Udział Chin w normalizacji stosunków między Arabią Saudyjską a Iranem w marca 2023 roku był tylko symboliczny. Wieść gminna niesie, że to był pomysł MBS, który chciał w ten sposób pokazać środkowy palec Bidenowi. W efekcie strony pozwoliły Pekinowi odegrać rolę ważnego gracza w regionie. Teheran mógł w ten sposób dać Pekinowi konkretny zysk (kto wie, czy nie na własną zgubę?), a Rijad zmusić Amerykanów do powrotu do stołu negocjacyjnego.

5. Pekin teraz będzie się przyglądał sytuacji i wykorzystywał ją propagandowo na Globalnym Południu. Tutaj mają najwięcej do wygrania. Paradoksalnie, w tym aspekcie upadek reżimu wręcz byłby im na rękę, ponieważ wzbudziłby falę strachu wśród wszystkich innych satrapów, których część mogłaby chcieć szukać ochrony w Chinach, mimo że Pekin nie jest wstanie dzisiaj pomóc Teheranowi.

6. Teoretycznie, optymalny scenariusz dla Chin to utknięcie USA w regionie, z którego wolałby się wycofać. Wystrzelanie się z zasobów i kolejna długotrwała wojna. To zależy od tego, czy administracja Trumpa ma pomysł na dzień po.1 Jednak w praktyce, największe ryzyko dla Chin to konflikt, który rozleje się na region i wywinduje ceny ropy naftowej. To uderzy w światową koniunkturę i chiński eksport, a teraz gospodarka to największa bolączka Xi Jinping et consortes. Co więcej, pięciu dostawców z regionu Zatoki Perskiej odpowiada łącznie za 41% importu ropy naftowej droga morską odnotowanego przez chińskie służby celne w 2025 roku. Dodatkowo Katar jest źródłem około 28% importu LNG do Chin. Nie, Pekin też nie jest zainteresowany zbyt długotrwałą wojną, jeżeli rozlałaby się na region.

7. Tak, wiem, że są głosy twierdzące, że „wojna z Iranem jest tak naprawdę o Chinach,” ale mnie to nie przekonuje. Gdyby ta administracja faktycznie byłaby tak skupiona na Chinach, to równocześnie nie rozwalałyby własnego systemu sojuszy w Azji Wschodniej i unikała działań, które podważają ich wiarygodność. Dlaczego Trump jest tak bierny w wypadku presji, jaką wywierają na Japonię Chiny? Co ciekawe, ci sami ludzie, którzy tydzień temu twierdzili, że członkowie z tej administracji nie potrafią zawiązać sznurowadeł, dzisiaj przekonują, że ta sama ekipa jest zdolna do stworzenia złożonego, wielowątkowego planu strategicznego wybiegającego na kilkanaście lat do przodu?

8. Nie, Chiny nie zaatakują teraz Tajwanu. ALW nie jest gotowa, a proces polityczny w Pekinie, który mógłby zaowocować decyzją o ataku jest złożony i na pewno nie będzie podjęty w wyniku amerykańskiego ataku na Iran. To jednak nie wyklucza dalszych prowokacji, kolejnych ćwiczeń itd. KPCh teraz musi za wszelką cenę przekonać Chińczyków, że są „gotowi i zwarci.”

9. Jednego można być pewnym: Pekin teraz pogłębi współpracę z Moskwą.


1 Osobiście nie widzę żadnego pomysłu. Wyślą do Teheranu syna Szacha samolotem Air France? Na poważnie: kto ma przejąć władzę? Opozycja? Ta wyszła w grudniu zeszłego roku na ulice, ale została zmiażdżona przez reżim przy bierności Amerykanów. Dzisiaj ludzie, którzy mogliby stanowić alternatywę dla rządu ajatollahów zostali zamordowani lub siedzą w celi bez paznokci.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.