Wiele wskazuje, że Pekin może wznowić zakupy amerykańskiej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG), w celu dywersyfikacji łańcucha dostaw energii w obliczu zawirowań na rynku energetycznym spowodowanych faktycznym zamknięciem Cieśniny Ormuz przez Iran.
Według chińskich danych import ropy naftowej do Chin był warty w 2024 roku 325,1 mld USD, przy czym udział USA wyniósł 1,8% chińskiego importu, czyli około 6 mld USD. Niemniej, ostatnie dostawy amerykańskiej ropy naftowej do Chiny miały miejsce w lutym 2025 roku a LNG w grudniu 2024 roku. Nie wydaje się, że wstrzymanie zakupów w USA tylko przypadkowo zbiegło się z powrotem Donalda Trumpa do Białego Domu. 😉
Teraz agencje podają za firmą Kpler, że od kwietnia jest planowany załadunek około 600 tys baryłek amerykańskiej ropy dziennie na tankowce płynące do Chin. Wskazuje na to ruch chińskich statków do terminala naftowego w Corpus Christi w Teksasie. Do końca marca miano też załadować prawie 300 tys ton amerykańskiego LNG przeznaczonego dla Chin.
Tylko takie ruchy chińskich tankowców i gazowców już były, ale amerykańskie ropa i gaz trafiały do Japonii czy Korei Południowej. Możliwe, że tym razem jest podobnie, zwłaszcza, że obydwa państwa też szukają nowych źródeł LNG i ropy.
Z innej strony Bliski Wschód odpowiada za około połowę wartości ropy naftowej importowanej przez Chiny morzem. Zakłócenie dostaw zaszkodziłoby chińskiej gospodarce, która już boryka się z niedoborem popytu krajowego. Pekin już musiał w odpowiedzi na rosnące koszty ropy naftowej podnieść od 24 marca ceny benzyny i oleju napędowego. Pekin po raz pierwszy wprowadził również środki mające na celu tymczasowe ograniczenie wzrostu cen, mimo że Chiny borykają się z deflacją. Jednak ważniejsze są obawy o niezadowolenia społeczne związane z gwałtownym wzrostem cen.
Mimo wzrostu udziału pojazdów elektrycznych w rynku samochodów osobowych, większość transportu kołowego towarów jest oparta na pojazdy z silnikami spalinowymi. Powoduje to, że ceny dóbr konsumpcyjnych są wrażliwe na koszty ropy naftowej. Dodatkowo, obecnie średni udział wydatków na żywność, napoje i wyroby tytoniowe w całkowitych wydatkach konsumpcyjnych Chińczyków zbliża się do 30%. Produkcja rolna jest wyjątkowo wrażliwa na wzrost cen ropy naftowej (prace rolne i transport) jak i gazu (nawozy sztuczne).
Pekin ma powody do niepokoju, więc może faktycznie wznowi import ropy i gazu z USA?
