Chiny wezwały dzisiaj wszystkie strony do zachowania spokoju i powściągliwości w następstwie groźby Donalda Trumpa dotyczącej zablokowania Cieśniny Ormuz, po fiasku rozmów pokojowych w Islamabadzie.
Zapewnienie bezpieczeństwa, stabilności i swobodnego przepływu na kluczowej drodze wodnej, jaką jest Cieśnina Ormuz, leży w interesie społeczności międzynarodowej – powiedział rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Guo Jiakun podczas regularnej konferencji prasowej, odpowiadając na pytanie dotyczące groźby blokady. Przed wybuchem wojny 90% irańskiego eksportu ropy trafiała do Chin, które są największym światowym importerem ropy naftowej.
„Chiny mają nadzieję, że zainteresowane strony będą przestrzegać ustaleń dotyczących tymczasowego zawieszenia broni, pozostaną zaangażowane w rozwiązywanie sporów środkami politycznymi i dyplomatycznymi oraz unikną wznowienia działań wojennych,” powiedział. Chiny są gotowe „odegrać pozytywną i konstruktywną rolę” w rozwiązywaniu kryzysu – dodał. Odrzucił także doniesienia, jakoby Chiny planowały dostarczać broń do Iranu, jako „bezpodstawne oszczerstwa i złośliwe insynuacje.”
W zeszłym tygodniu Trump zagroził natychmiastowym nałożeniem ceł w wysokości 50%, bez żadnych wyjątków, na import z państw dostarczających Iranowi broń wojskową.
Jak pisałem na początku tej eskapady, Pekin nie wyśle Iranowi broni w czasie trwania walk. Nie kupuję też narracji, że przywódcy ChRL niczym się nie martwią i już przeliczają zyski polityczne i gospodarcze, jakie ta nieprzemyślana wojna im przyniesie w przyszłości. Owszem, wzrost cen ropy czy gazu może zwiększyć popyt na chińskie pojazdy elektryczne czy też ogólnie na OZE chińskiej produkcji, a Trump dewastuje amerykańskie sojusze. Tylko, że kierownictwo KPCh uważa, że to wszystko się stanie i bez tej wojny. Wszelkie zyski będą i tak odłożone w czasie a problemy, jakie generuje, są już tu i teraz. Równocześnie Pekin niewiele może zrobić poza pozorowaniem, że aktywnie wspiera pokojowe rozwiązanie. Stąd udawanie, że ma jakiś udział w pakistańskiej inicjatywie. Ta gra pozorów będzie trwać, tak długo, jak będzie się ciągnęła „specjalna operacja wojskowa” Trumpa.
