zen

To ostatni historia Zen jaką przygotowałem. Tym razem moja.

Poszedłem pewnego dnia biegać. Biegłem przez park, kiedy zobaczyłem czarnego kota wskakującego na drzewo pochylone nad ścieżką. Skradał się. Uznałem, że czai się na jakiegoś ptaszka.

Zanim pomyślałem, powiedziałem do niego „miau!” przebiegając pod drzewem. Kot nawet na mnie nie spojrzał, z drzewa zerwał się ptak, a ja poczułem ciepłą i gęstą ciecz na ramieniu.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.