dez2001-f19Matteo Ricci był jezuickim misjonarzem w Chinach. Zmarł w 1610 roku i był pierwszym obcokrajowcem, któremu po śmierci wyprawiono imperialny pogrzeb. Był też propagatorem tzw. „chińskiego rytu” – w uproszczeniu, istotą była akceptacja kultu przodków.

W wyniku tzw. „sporu o akomodację” papież Klemens XI w 1714 roku ostatecznie zakazał stosowania „chińskiego rytu”. Kuria rzymska cofnęła decyzję w 1939 roku, co polepszyło stosunki z Chinami, ale od 1949 roku drogi Pekinu i Watykanu znowu się rozeszły.

Do dzisiaj Ricci jest prezentowany w Chinach jako „dobry” obcokrajowiec, czyli taki, który przyjął chińska kulturę. Od maja br. Watykan prowadzi proces beatyfikacyjny Ricciego.

Nie ukrywam, że moja unitariańska (więc także i protestancka) dusza widzi w całym katolickim kulcie świętych tylko jeszcze jeden sposób manipulowania ciemnym ludem. Nie inaczej jest z Riccim. Choć, najpierw trzeba będzie „znaleźć” dwa cuda.

W ChRL formalnie katolicy funkcjonują w ramach Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich, które nie uznaje zwierzchności Rzymu, a jego biskupi są wybierani za zgodą Administracji do Spraw Religijnych. Przez jakiś czas funkcjonowała cicha umowa, że kandydaci byli nieformalnie wybierani przez obydwie strony, ale od 2011 roku nie działa to po myśli papiestwa. W 2012 roku biskup Szanghaju Thaddeus Ma Daqin zrezygnował z członkostwa w Patriotycznym Stowarzyszeniu Katolików Chińskich w czasie uroczystości konsekracji. Za co wierni dali mu owacje na stojąco, a władze areszt domowy.

Beatyfikacja Ricciego byłaby świetnym sposobem na wyciągnięcie ręki przez Watykan w kierunku Pekinu. Formalnie Państwo Watykańskie uznaje Republikę Chińską na Tajwanie, ale od lat próbuje nawiązać bardziej przyjacielskie relacje z ChRL. Ricci ma być symbolem człowieka kościoła, który respektował chińską kulturę i próbował łączyć dwa światy.

Jeżeli beatyfikacja Ricciego ma być formą rapprochement Watykanu to zgrzytem jest fakt, że sami chińscy katolicy chcieliby równoczesnej beatyfikacji Paula Xu Guangqi, który współpracował razem z Riccim i jest przykładem imperialnego urzędnika oraz konfucjańskiego uczonego, a zarazem praktykującego katolika. Niestety sprawa Xu ugrzęzła w trybach biurokracji watykańskiej.

Pewnym problemem może być fakt, że Ricci jest słabym materiałem na świętego. To on zapoczątkował wśród zachodnich uczonych pomijanie chińskiego buddyzmu i taoizmu. W jego pismach te dwie religie praktycznie nie występują. Chodziło mu o pokazanie Chin jako kraju areligijnego (jednak nie ateistycznego), więc otwartego na chrześcijaństwo (kult przodków miał nie być formą religijną, ale zwyczajem upamiętnienia zmarłych). Ricci nie był także chodzącym ideałem tolerancji, w jakiego Watykan próbuje go przerobić. Przy każdej okazji ostro i brutalnie atakował buddyjskich mnichów i uczonych. W prywatnych listach do domu opisywał Chińczykach jako „barbarzyńców” oraz uznawał niewolnictwo i podbój za boską drogę do nawrócenia innych ludów na chrześcijaństwo.

Oczywiście takie szczegóły nie przeszkodzą beatyfikacji, jeżeli Kuria Rzymska uzna to za politycznie wygodne.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s