Korean-Dramas-image-korean-dramas-36304241-1280-720

Wydawałoby się, że ChRL stoi przed poważnymi wyzwaniami, ale mało komu przyszłoby do głowy, że jednym z nich jest południowokoreańska opera mydlana „Moja miłość z gwiazdy”, która w krótkim czasie zdobyła fenomenalną popularność.

New York Times przytacza, iż kiedy w jednym epizodów pojawiło się danie „smażony kurczak w piwie”, to fraza ta stała się najczęściej wyszukiwaną w chińskim Internecie. Podobne danie pojawiło się równocześnie w wielu restauracjach na wskroś całej ChRL.

Kiedy w ChRL serial został obejrzany on-line dwa i pół miliarda razy, tylko kwestią czasu było, iż partia na najwyższych gremiach zajmie się koreańską operą mydlaną.

Nie widziałem serialu, więc muszę polegać na doniesieniach prasowych, ale intryga serialu ma się kręcić wokół historii obcego, który przybył na Ziemię czterysta lat temu i obecnie jest w burzliwym związku z gwiazdą popu.

Jeden z komitetów Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin (中国人民政治协商会议) organu doradczego ChRL spędził cały dzień debatując, dlaczego ChRL nie potrafi stworzyć równie interesującej opery mydlanej. Jak zwykle, padło wiele sloganów o urażonej dumie narodowej, ponieważ popularność zagranicznych produkcji jest postrzegana jako cios w chińską kulturę.

Dyskusja nie jest nowa. Te same pytania zadawano po premierze „Kung Fu Panda” i innych zagranicznych produkcji zdobywających szaloną popularność  w ChRL lub opartych na motywach chińskiej kultury.

Soli do rany dodaje fakt, że tym razem nie jest to produkcja zachodnia, a z sąsiedniej Korei Południowej, która dzieli konfucjańskie korzenie z Chinami. „Moja miłość z gwiazdy” jest tylko czubkiem góry lodowej. Kultura masowa Azji Wschodniej jest zdominowana przez rywali ChRL Japonię i Koreę Południową. Nawet malutki Tajwan ma większy potencjał w międzynarodowych stosunkach kulturowych niż ChRL.

Niektórzy przedstawiciele środowisk artystycznych półgębkiem wspominają o winie cenzury i systemu akceptacji produkcji filmowych i telewizyjnych. Najlepsze chińskie produkcje ostatnich lat były stworzone albo w Hong Kongu, albo półlegalnie i nie były dystrybuowane, przynajmniej oficjalnie, w ChRL.

Prawda jest niestety brutalnie prosta i jest taka sama bez względu czy to Pekin, czy Moskwa. Można komuś „przystawić do głowy pistolet” i kazać wykopać kanał lub uszyć dżinsy, ale nie można kogoś pod lufą posadzić przed komputerem i powiedzieć zrób coś kreatywnego.

Kreatywność rodzi się ze swobody i dyskusji, ze zdolności do popełniania błędów i kwestionowania autorytetów. Żaden reżim autorytarny nie może być kreatywny, poza dziedzinami zbrojeń i tortur – a to i tak tylko przy dużym wysiłku.

Dlatego nie ma co liczyć na chińską „Kung Fu Pandę”, ani nawet na porządną operę mydlaną.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.