Reuters donosi, iż Baidu – główna wyszukiwarka internetowa w ChRL – wygrała wytoczony jej proces w Stanach Zjednoczonych o cenzurę powołując się na pierwszą poprawkę gwarantującą wolność słowa.
Baidu została podana do sądu przez organizacje obrońców praw człowieka już w 2013 roku, ale pozew został oddalony z powodów proceduralnych. Teraz ośmiu pisarzy i producentów wideo z Nowego Yorku skarżyło się, że algorytm stworzony przez Baidu działa na korzyść chińskich władz cenzurując informacje nieporządane politycznie. Skarżący domagali odszkodowania w wysokości 16 milionów USD za pogwałcenie ich praw cywilnych i ustawy o równości ochrony praw – pozew dotyczył cenzurowania wyników wyszukiwania na terenie Stanów Zjednoczonych.
Sędzia na Manhattanie Jesse Furman uznał jednak, że wyniki wyszukiwania w przeglądarce Internetowej podlegają takiej samej ochronie wynikającej z pierwszej poprawki jak publikacje gazetowe lub telewizyjne. Czyli, tak samo jak redakcja, gazeta może pisać lub nie pisać o czym sama zdecyduje, tak samo wyszukiwarka może decydować, co pokaże w wynikach wyszukiwania.
Adwokat aktywistów zapowiedział apelację (sprawa może dojdzie do Sądu Najwyższego) i stwierdził:
„Sąd stworzył doskonały paradoks, który pozwala ograniczać wolność słowa w imieniu wolności słowa.”
Obawiam się, że ma on rację. To tylko kwestia, aż inne wyszukiwarki zaczną cenzorować wyniki i to nie tylko dotyczące China, ale też wszystkich niewygodnych dla nich tematów politycznych czy ekonomicznych. Chociaż, pewnie już to robią…

