NYC

Komentarze po wizycie Obamy w Azji w 2012 roku pokazywały niezdecydowanie sojuszników. Czy teraz było inaczej?(Karykatura: Heng, 25.102012, New York Times)

Mimo, że Obama nie tylko nie odwiedził ChRL, ale nawet nie poświęcił jej wiele słów, to dla nikogo nie ma wątpliwości, iż ta wizyta była dedykowana Pekinowi. Podróż do czterech krajów azjatyckich zakończyła się wczoraj i przyniosła kilka wymiernych rezultatów.

Z Filipinami zawarto dziesięcioletni pakt o stacjonowaniu wojsk amerykańskich. Tym razem to Filipińczycy zaprosili Amerykanów, a wszystko dzięki agresywnej polityce Pekinu. Waszyngton niechętnie zlikwidował swoje bazy w 1992 roku na Filipinach, ale powszechna wrogość do Amerykanów za wieloletnie poparcie dla dyktatury Marcosa nie pozostawiła prezydent Corazon Aquino wyjścia. Dzisiaj nie wszyscy są zadowoleni, że amerykańskie bazy wracają, ale niechęć nie jest już tak duża. Większe są obawy przed ChRL. Oczywiście Obama i Benigno Aquino III zaprzeczają antypekińskiemu charakterowi porozumienia, ale manilska ulica wie swoje.

Im bardziej jednak wszyscy zaprzeczają, tym bardziej oczywistym się staje, że podróż Obamy miała scementować sojusz mający na celu powstrzymanie ChRL w Azji Wschodniej. Zarówno w Japonii i Malezji oraz na Filipinach ChRL musiała być głównym tematem rozmów. Nawet w Korei Południowej, gdzie na prośbę rządu prezydent Park Geun-hye rozpoczęto rozmowy nad przedłużeniem porozumienia, w myśl którego to Amerykanie mają dowództwo operacyjne nad południowokoreańską armią, Pekin budzi obawy. Obecnie prawie dziewięćdziesiąt procent Koreańczyków z południa popiera sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. I pomyśleć, że jeszcze na przełomie wieków większość populacji była wrogo nastawiona do Amerykanów i wielu obwiniało Waszyngton o wywołanie wojny koreańskiej, co jest samo w sobie absurdem. Tutaj znowu odgrywa swoją rolę obawa o zamiary nie tylko Korei Północnej, ale też Pekinu, który uznaje się powszechnie (nie do końca słusznie) za pociągającego sznurkami w Pjongjangu.

W Polsce „zwrot ku Pacyfikowi” zapowiedziany przez Obamę na początku jego prezydentury raczej błędnie postrzega się jako odwrócenia się od starego kontynentu. Pewne wycofanie z Europy wynikało raczej z naiwnego przekonania, że Europa sobie sama poradzi. Swoją rolę odegrało też naiwne postrzeganie Rosji. Kryzys Ukraiński obnażył jednak szybko bezradność Unii Europejskiej, a Waszyngton mimo wszystko nie może pozwolić, aby nawet część Europy została zdominowana przez Moskwę. Prawdziwy jednak odwrót Stanów Zjednoczonych ma miejsce na Bliskim Wschodzie i „zwrot ku Pacyfikowi” miał się odbyć głównie kosztem zaangażowania w tym regionie. Znowu, „arabska wiosna” pokrzyżowała te plany do pewnego stopnia. „Zwrot ku Pacyfikowi” napotkał jednak na samym początku przeszkody w samym regionie Pacyfiku.

Kto wie? Może, gdyby Pekin potrafił się powstrzymać przed agresywnymi działaniami, zabiegi dyplomacji amerykańskiej w regionie nadal spotykałyby się z podejrzliwością i wrogością, ale Pekin nie potrafił czekać spokojnie. W efekcie, rozsądna gra Obamy, który na każdym kroku podkreśla z jednej strony, że Waszyngton nie będzie dążył do militarnej konfrontacji, a z drugiej, że w wypadku zagrożenia sojuszników nie zawaha się użyć natychmiast siły, trafia na podatny grunt. Grunt, paradoksalnie, przygotowany przez ChRL.

Obama poniósł jednak poważną porażkę, jaką było nieprzekonanie gospodarzy do Partnerstwa Transpacyficznego – paktu gospodarczego dwunastu państw regionu – które ma wykluczać Pekin i odizolować gospodarczo chińskiego giganta. Piłka jest jednak teraz po stronie ChRL, jeżeli nadal będzie kontynuować swoją agresywną politykę, to może tym tylko zachęcić innych do sojuszu gospodarczego pod egidami Waszyngtonu.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.