0625_china_golf_courses_970-630x420

Jeszcze w marcu zaorano sześćdziesięciohektarowe pole golfowe na obrzeżach pekińskiego dystryktu Chaoyang. Inne pola zostały zniwelowane lub zamienione w parki. Na południu Chin pięć przemieniono w plantacje herbaty. Wszystko wskazuje, że władze zdecydowały się – wreszcie – wyegzekwować wprowadzony jeszcze w 2004 roku zakaz budowy nowych pól golfowych.

Media rządowe informują, że obecne rozbiórki mają być ostrzeżeniem dla deweloperów pragnących złamać prohibicję. Co ciekawe, ledwie dwa tygodnie temu Narodowe Biuro Audytu (odpowiednik NIK) wykryło, że dwa państwowe przedsiębiorstwa wybudowały własne pola golfowe, ale informację do mediów przekazał anonimowo jeden z pracowników Biura.

Sami deweloperzy mówią, że budują pola golfowe na życzenie, a wręcz żądania, lokalnych władz, które są zainteresowane podwyższeniem wartości nieruchomości i swoich mniej lub bardziej formalnych udziałów w zyskach.

Zakaz tworzenia nowych pól golfowych wprowadzono z kilku powodów. Przede wszystkim chciano zapobiec niepotrzebnej utracie ziem uprawnych. Nie tylko ChRL ma bardzo niekorzystne proporcje między populacją (ok. 20% mieszkańców Ziemi) a zasobami wody (7% światowych zasobów) i ziemią uprawną (10%), ale problemem jest utrata pól w bezpośredniej bliskości ośrodków miejskich. Pól wykorzystywanych przez sadownictwo i warzywnictwo, co ma bezpośrednie przełożenie na zaopatrzenie miast oraz ceny żywności i dalej na inflację. W takim wypadku nawet kilkadziesiąt hektarów na obrzeżach miasta robi poważną różnicę.

Są też inne powody, mniej racjonalne. Zabieranie ziemi uprawnej przez skorumpowanych, lokalnych działaczy partii tworzy poważne napięcia społeczne na wsi. Trudno uzasadnić wysiedlenie setek lub tysięcy ludzi potrzebą budowy pola golfowego dla uprzywilejowanej kasty. KPCh wciąż chce uchodzić za partię zwykłych, ciężko pracujących Chińczyków. Wreszcie, golf kojarzy się Chińczykom właśnie z grą najbogatszych ludzi, ekskluzywnością i światowym blichtrem. Dlatego z jednej strony tysiące garną się do gry, a miliony patrzą na nią krzywo.

Zakaz obowiązuje na terenie całej ChRL z wyłączeniem wyspy Hainan, ale liczba pól golfowych sięgnęła już w całym kraju 639, tj. trzy razy więcej niż było w 2004 roku. Deweloperzy i lokalne władze fałszują plany zabudowy i pozwolenia na budowę. Pola golfowe są nazywane parkami rekreacyjnymi, centrami sportowymi lub resortami turystycznymi. Duże rozmiary tych projektów wymagają jednak na konstrukcję akceptacji władz centralnych. Z tego powodu, władze lokalne występując do Pekinu o zgodę świadomie wprowadzając go w błąd. Inne formalnie dzielą teren na mniejsze i formalnie osobne budowy, które nie wymagają zielonego światła z centrali. Nie brakuje też takich, które niczym się nie przejmują i po prostu budują bez wiedzy „góry”.

Cała sprawa pokazuje, jak słabe są dzisiaj władze centralne. ChRL jako silne i scentralizowane państwo, to bardziej projekcja Pekinu i zagranicy niż rzeczywistość. Centrala nie jest zdolna od dawna do egzekwowania wszystkich zaleceń i zakazów. Lokalni bonzowie partyjni są panami – dosłownie – życia i śmierci na swoim terenie. Tak długo jak utrzymują spokój i stały wzrost gospodarczy, a przede wszystkim nie mieszają się do polityki na poziomie krajowym (jak zrobił to Bo Xilai), to mogą spać spokojnie. Za to drogo sprzedają swoje poparcie w czasie kolejnych przesileń na „dworze cesarskim”.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.