hong-kong-protests

Zdjęcie: Reuters

Dziesiątki tysięcy ludzi wzięło wczoraj udział w propekińskim marszu w Hong Kongu. Protestowali przeciwko kampanii cywilnego nieposłuszeństwa propagowanego przez część ruchu demokratycznego.

Demonstranci powiewali flagami ChRL oraz nieśli transparenty z hasłami opozycyjnymi do Okupuj Central z Miłością i Pokojem (The Occupy Central with Love and Peace), czyli najbardziej radykalnej grupy opozycyjnej w regionie. Z czasem okazało się, że niektórzy nie do końca wiedzieli przeciwko czemu protestują. Wydaje się też, że spora grupa to byli „turyści” z kontynentu.

Widać, że „zielone ludziki” zaczynają robić międzynarodową karierę.

Oczywiście, wśród protestujących nie zabrakło rodzimych Hongkończyków, choć trudno powiedzieć, jak duży procent uczestników stanowili. Marsz został zorganizowany przez propekiński Alians na rzecz Pokoju i Demokracji (SIC! -The Alliance for Peace and Democracy) i był zwieńczeniem miesięcznej kampanii petycyjnej skierowanej przeciwko ruchowi demokratycznemu.

Szybko jednak wyszły na jaw metody organizatorów, które poddały w wątpliwość, czy większość uczestników ma w ogóle pojęcie o powodach, dla których zorganizowano całe przedsięwzięcie. Kontrolowane przez pracodawców związki zawodowe i korporacje zawodowe naciskały na członków, aby stawili się na proteście. Świeżo przybyłym z kontynentu ludziom oferowano z kolei tani dzień zwiedzania miasta, który obejmował lunch, wizytę w muzeum oraz uczestnictwo w marszu. Nic dziwnego, że spora część obecnych nic nie wiedziała ani o Aliansie, ani o Okupuj Central. Jeden z nich powiedział dziennikarzom, że przyszedł z córką bo mieli wolny czas w niedzielę.

Uniwersytet Hongkoński oszacował liczbę protestujących na 88 tysięcy, czyli mniej więcej połowę, jaką zgromadził prodemokratyczny marsz z pierwszego lipca br. (organizatorzy twierdzili wtedy, że przyszło pół miliona ludzi). Co ciekawe, według policji na wczorajszy protest przyszło 111 800 ludzi, a na lipcowy 98 600. Sam fakt podawania tak dokładnych danych podważa jednak zdolność organów porządkowych zarówno do oszacowania liczby demonstrantów, jak i bezstronności. Zwłaszcza, że zdjęcia porównawcze opublikowane przez badaczy z Uniwersytetu Hongkońskiego wskazują, że to oni mają rację.

Oczywiście, ma to tylko wymiar propagandowy. Bez względu na liczby, trudno oczekiwać, żeby uczestnicy wczorajszego marszu potrafili się poważnie zaangażować w jakąkolwiek akcję polityczną. To jest zresztą problem nie tylko Pekinu, ale i innych autorytarnych (jak i też demokratycznych) rządów. Z jednej strony promują eskapizm, wycofanie się do życia prywatnego i „nieprzeszkadzanie” władzy, z drugiej strony starają się angażować swoich zwolenników aby przeciwstawić ich opozycji.

Efekt zazwyczaj budzi politowanie.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.