Proporcje płci w ChRL wynoszą obecnie 117 do 100 na korzyść mężczyzn na wskroś całej populacji, ale wśród ludzi w wieku rozrodczym, zwłaszcza na wsi, wygląda to znaczniej gorzej. Różne szacunki mówią o 50 do 200 milionów mężczyzn, którzy nigdy nie będą mogli znaleźć żony czy stałej partnerki.

Nic dziwnego, że sytuację próbują wykorzystywać różnego rodzaju cwaniaczki. Z jednej strony kwitnie prostytucja. Z drugiej, działają handlarze żywym towerem. Dzięki bogaceniu się wsi nowością jest import „narzeczonych” z zagranicy przez swatów z pod ciemnej gwiazdy.

Jedna z takich swatek, Wu Meiyu działała przez 20 lat w wioskach w prowincji Hebei, w okolicach miasta Handan. Ostatnio zaoferowała 100 wietnamskich narzeczonych miejscowym wieśniakom. Kawalerowie zapłacili po 115 tysięcy RMB za dziewczynę (na opłaty wizowe, podróż, posag itp.). „Narzeczone” rzeczywiście pojawiły się w wiosce, ale pewnego dnia oświadczyły swoim „mężom”, że idą na wspólną kolację, po czy wszystkie wraz ze swatką Wu zniknęły.

Niedoszłym mężom zajęło trochę czasu ogarnięcie, co się stało, a kiedy zawiadomili lokalne władze, po wietnamskich narzuconych ślad już zaginął. Mimo że zniknęła ponad setka kobiet, to tylko 28 poszkodowanych zdecydowało się na formalne zgłoszenie oszustwa. Policja zatrzymała jedynie trzy osoby powiązane z przekrętem i nadal poszukuje swatki Wu, która ponoć naprawdę nazywa się Li.

Jak to w Chinach, jest jeszcze inny aspekt sprawy. Miasto Handan jest znane w kraju z faktu, że miał się tutaj urodzić Qinshi Huangdi, Pierwszy Cesarz. W ten sposób sprawdza się powiedzenie, że w Chinach każda miasteczko było chociaż raz stolicą (inna sprawa czego) i każda wioska ma swoje wyjątkowe danie (choć inne wioski w okolicy mówią to samo).

Co do samych „wietnamskich narzeczonych”, to jest wątpliwe, żeby były one rzeczywiście z Wietnamu. Raczej z południowych Chin, może z jakiejś mniejszosci narodowej i po zainkasowaniu swojego udziału wróciły do siebie.

„Wietnamskie narzeczone” to nowa legenda chińskiej wsi. Wielu wieśniaków szuka żony, ale nie chce kupować kobiety przetrzymywanej wbrew swojej woli od handlarzy „żywym towarem”. Dlatego łatwo padają ofiarą naciągaczy, wykorzystujących powszechną wiarę na chińskiej wsi, że Wietnam lub inne kraje Azji Południowo-Wschodniej są tak biedne, że przyjazd na chińską wieś jest atrakcyjna dla niejednej kobiety. Wietnam wydaje im się też najbliższy mentalnie i kulturowo Chinom, stąd popularność przekrętu na „wietnamską narzeczoną”. Trzeba jednak przyznać, że numer z setką dziewczyn na raz, nie zdarza się tak często, nawet w ChRL.

Niestety, oprócz ordynarnych oszustw, wciąż są powszechne w ChRL przypadki handlu ludźmi.

Opublikował/a Michał Bogusz

3 Comments

  1. Trochę szkoda oszukanych narzeczonych, ale z drugiej strony Chińczycy mogliby z takich historyjek zrobić komedyjkę „z jajem”. Niewykorzystany potencjał!

    Polubienie

    Odpowiedz

    1. Komedia mogłaby być faktycznie przednia, ale cenzura by nie puściła…

      Polubienie

      Odpowiedz

  2. O to na pewno!

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.