0

Jednym z najtrudniejszych do zaakceptowania aspektów chińskiej kultury jest dla mnie stosunek do zwierząt. To paradoks, że w sumie tak rozwinięta i pod wieloma względami bardzo wyrafinowana kultura nigdy nie wypracowała lepszego stosunku do zwierząt. Nawet importowany z Indii buddyzm nigdy nie był wstanie zmienić ogólnej – nazwijmy to w ten sposób – pogardy do wszystkiego, co się rusza. Świetnie to ilustruje święto „świętej świni” (神豬)  na Tajwanie.

Co znamienne, ten stosunek do zwierząt jest tylko odzwierciedleniem tego, jak ci wyżej w hierarchii społecznej patrzyli na masy poniżej. Przecież tak symptomatyczna jest nazwa „lud czarnogłowy”* dla określenia Chińczyków używana powszechnie jeszcze w czasach Sima Qian.

Tysiące świętujących pojawiło się na tzw. „święci świętej świni” na Tajwanie. Jego kulminacyjnym momentem jest konkurs, w którym wystawia się zwłoki przekarmionych świń. Coroczny festiwal na cześć narodzin taoistycznego bóstwa Zushi (祖師) ma miejsce w Dystrykcie Sanxia (三峽區), na przedmieściach Tajpej, na placu przed jego świątynią. Zwycięzca, który przedstawi najcięższego trupa, zabiera trofeum, ale przede wszystkim zyskuje lokalny prestiż i przychylność bóstwa.

Zwierze jest zabijane w wigilię święta a potem prowadzone przez miasto w groteskowej procesji przy akompaniamencie muzyki i towarzystwie gawiedzi. W tym roku „zwycięski” trup ważył 714 kilogramów. Aby świnie urosły do takich rozmiarów są przymusowo tuczone. Pod koniec są już tak ciężkie, że nie mogą się ruszać. Oczywiście, jak zwykle na świecie w tego typu wypadkach, wszystko aby pokazać wdzięczność i szacunek bogu.

Po święcie mięso jest rozdawane przez uczestników rodzinie, przyjaciołom i sąsiadom. W sumie na Tajwanie podobne festiwale są organizowane przy rożnych okazjach przez około dwadzieścia świątyń taoistycznych.

Festiwal spotyka się z silnym sprzeciwem działaczy na rzecz praw zwierzą. Świnie są tuczone przymusowo. Jedzenie jest wtłaczane bezpośredni do ich żołądków. Farmerzy zaprzeczają praktyce, ale nienaturalne rozmiary nie mogą być osiągnięte inaczej. Cały proceder przypomina przymusowy tucz drobiu na foie gras (Pasztet Starsburski).

Protesty i akcje uświadamiające przeciwników przynoszą rezultaty, choć na święto wciąż przybywa wielu ludzi, to jest ich mniej niż przed laty. Jest też coraz mniej młodych i a wymiar religijny praktycznie już zniknął. Wreszcie, jest też coraz mniej „zawodników”. W tym roku do konkursu „stanęło” tylko pięć tuszy, kiedy jeszcze niedawno było ich co najmniej dziesięć. Maleje też waga zwierząt. Rekord sprzed lat wynosi ponad tonę.

Panta rhei…

* Lud czarnogłowy, nazywany tak od czarnych włosów, miał powstać z robaków wylęgłych na ciele Pengu (盘古) pierwszej żyjącej istoty.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.