Wyjeżdżam i znów nie będę mógł przygotować wpisów. Wracam jednak tym razem już w czwartek. W międzyczasie, jak zwykle koany.

Mistrz Soyen Shaku odszedł z tego świata, kiedy miał sześćdziesiąt jeden lat. Wypełniwszy życie pracą pozostawił po sobie wspaniałe nauczanie, o wiele bogatsze niż większość mistrzów Zen. Jego uczniowie mieli w zwyczaju sypiać za dnia, zwłaszcza latem i kiedy mistrz pilnował, żeby mogli się zdrzemnąć, to sam nigdy nie zmarnował nawet minuty.

Kiedy miał dwanaście lat już studiował spekulacje filozofii Tendai. Pewnego letniego dnia powietrze było tak parne, że mały Soyen rozprostował nogi i zasnął, kiedy jego nauczyciel był nieobecny.

Minęły trzy godziny, kiedy nagle usłyszał, że mistrz wraca. Było już jednak za późno. Leżał tam rozłożony przy drzwiach.

– Wybacz mi, wybacz mi – wyszeptał jego mistrz przestępując uważnie nad leżącym Soyenem, jakby ten był wyjątkowym gościem. Po tym wydarzeniu Soyen już nigdy nie przespał żadnego popołudnia.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.