nanking

Według rzecznika MSZ w Pekinie, Hua Chunying UNESCO (United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization) doda dokumenty dotyczące Masakry w Nankinie (Nanjing)* do Programu Pamięci Świata (The Memory of the World Programme) program, którego „celem jest podejmowanie działań służących zachowaniu, ratowaniu i udostępnianiu dokumentów: rękopisów, druków, inskrypcji, dokumentów audiowizualnych (nagrań i filmów), itp. o światowym znaczeniu historycznym lub cywilizacyjnym”.

Nanjing padł 13 grudnia 1937 roku i przez kolejne sześć tygodni wojska japońskie dokonały systematycznej i – co ważne – ZAPLANOWANEJ masakry jeńców wojennych oraz ludności cywilnej. Szacunkowe dane mówią o w sumie 300 tysiącach zabitych. Przebieg wydarzeń jest dobrze udokumentowany miedzy innymi dzięki obecności zachodnich dyplomatów. To jeden z paradoksów tej wojny, ale nazistowscy dyplomaci odegrali tutaj pozytywną rolę i wśród dokumentów przyjętych przez UNESCO są także ich relacje. Niestety w Japonii wciąż wielu kwestionuje fakty i nie potrafi się pogodzić z niechlubną historią.

Władze w Tokio od razu zaprotestowały przeciwko decyzji UNESCO kwestionując autentyczność dokumentów oraz szczerość intencji organizacji. Zagrożono także wstrzymaniem japońskiej składki na finansowanie prac UNESCO. Oficjalnie MSZ w Tokio twierdzi, że decyzja może pogorszyć relacje chińsko-japońskie i zaszkodzi planowanemu szczytowi chińsko-japońsko-południowokoreańskiemu.

Są to wszystko mało przekonywujące wymówki. Trzeba wprost powiedzieć, że Japonia wysyła bardzo sprzeczne sygnały w sprawie zbrodni z czasów wojny. Z jednej strony, niejednokrotnie „wyrażano ubolewanie”, a nawet wprost przepraszano i wypłacono dużą pomoc finansową. Co wszystko oczywiście jest zawsze za mało dla Chin lub Korei Południowej. Z drugiej, jednak dosyć często dochodzi do negowania najbardziej nawet oczywistych zbrodni. Także przykład nerwowej reakcji na decyzję UNESCO jest dosyć typowy.

Takie schizofreniczne zachowanie jest skutkiem dysonansu między potrzebami polityki wewnętrznej oraz zagranicznej, ale też odzwierciedla mentalność japońskiej machiny biurokratycznej, do której przynależność jest poniekąd dziedziczona, więc zbrodnie wojenne obarczają także dziadków wielu dzisiejszych decydentów.

Osłabia to jednak zdolności Tokio na arenie międzynarodowej. Oczywiście nic by nie poprawiło relacji z Pekinem – ich zły stan wynika z geopolityki i sprzecznych interesów. Lecz także utrudnia współpracę z innymi krajami regionu oraz daje argumenty propagandzie ChRL.

* W języku polskim jest już utarta nazwa „Masakry w Nankinie”, ale w innych wypadkach wolę stosować zapis pinyin, więc trzymam się nazwy Nanjing.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.