Olympic-dancers1

Pekin od lat próbuje zwiększyć swoje wpływy na świecie przez budowę „softpower”. Temu między innymi służyła ideo stworzenia Instytutów Konfucjusza (na wzór Alliance Française czy British Council). Niestety sama szybka budowa instytutów, które generalnie ograniczają się do nauki mandaryńskiego to za mało. Okazało się, że samo sypniecie pieniędzmi nie wystarczy, trzeba jeszcze zdobyć atrakcyjną treść.

Nowym pomysłem na rewitalizacje kulturowego blitzkriegu ChRL mają być teraz kursy online. Nowa inicjatywa wzorowana na edX ma sięgnąć dzięki globalnej sieci do najdalszych zakątków naszej wesołej planety. Tylko czy tym razem się uda?

Nie brakuje oczywiście entuzjatów nowego przedsięwzięcia w Internecie. Niektórzy jednak – jak Javier C. Hernandez w New York Times – uważają, że ChRL będzie miała ogromne problemy z przekonaniem do siebie odbiorców. Coś w tym jest.

Faktycznie można założyć, że kursy językowe będą przygotowane rzetelnie i profesjonalne. Można wątpić co do skuteczności wybranych metod nauczania, ale nikt nie będzie miał wątpliwości, że uczą one rzeczywistego języka. Podobnie z kursami technicznymi, jak informatyka. Co jednak z innymi przedmiotami, bardziej niebezpiecznymi politycznie? Historią? Socjologią?

Podobno kurs wprowadzający do myśli Mao Zedonga już przyciągnął ponad 3000 studentów ze 125 krajów. Jeżeli nawet to prawda, to wcale nie oznacza, że słuchacze przyjmą punkt widzenia prowadzących. Sam studiowałem w ChRL „Idee Mao Zedong” czy „Myśl Deng Xiaopiong”, ale nie nawróciło mnie to na „socjalizm z chińską charakterystyką”. Chciałem po prostu poznać rzeczy, które ukształtowały ludzi reżimu aby go lepiej zrozumieć. Podejrzewam, że podobna motywacja przyświeca tym, którzy teraz uczestniczą w tym kursie online.

Inny problem to brak zaufania do kursów tworzonych w systemie akademickim, który ograniczą swobodną dyskusję i wolność badań naukowych. Oficjalnie tępi się „zachodnie wartości” w systemie nauczania. Nierzadko też istnieją uzasadnione wątpliwości co do utrzymywania rygoru naukowego.

Moim zdaniem problem jednak sięga głębiej i dotyczy samego rozumienia softpower. Kiedy ja jeszcze byłem studentem politologii. W tych odległych czasach, kiedy była ona poważnie traktowana na polskich uczelniach. To posiadanie softpower tłumaczono jako zdolność danego systemu politycznego do stworzenia atrakcyjnego modelu rozwoju społecznego.

Dlatego mówimy, że softopower to coś więcej niż mniej lub bardziej sprytna kampania PR, a mam wrażenie, że decydenci w Pekinie utożsamiają je ze sobą. Dany kraj przyciąga uwagę ludzi żyjących w innych państwach. Ludzie zagranicą pragną żyć, tak jak żyje się w tym wyidealizowanym kraju.  W klasycznym przykładzie można powiedzieć, że ZSRR przegrał zimną wojnę, bo miliony w Moskwie chciały żyć, tak jak ludzie w Nowym Jorku (przynajmniej tak, jak im się wydawało, że żyją tam ludzie), a w Nowym Jorku było niewielu chcących żyć w Moskwie.

Czy ChRL stworzyła atrakcyjny model rozwoju? Nawet w biednych afrykańskich krajach nie ma zbyt wielu ludzi, którzy by chcieli żyć, tak jak żyją Chińczycy w ChRL. Softpower buduję się wewnątrz kraju, a nie kursami online.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.