4e531766e58542e96f4542c7f1d00cbf

Zdjęcia, mimo że wszyscy o nich mówią, to nie są niestety łatwe do znalezienia. Powyższe podaję na zasadzie cytatu za SCMP.

Media rządowe w ChRL opublikowały wczoraj rzadkie zdjęcia (w sumie 9 sztuk) z akcji służb specjalnych w Turkiestanie Wschodnim (Xinjiang). Normalnie władze twierdzą, że w regionie panuje spokój, a tutaj nagle nie tylko zdjęcia, ale też informacja o 56-cio dniowej bitwie z separatystami.

Skąd ta nagła odmiana? 

Wszystko wyjaśnia komentarz towarzyszący zdjęciom:

„Paryż we Francji został dotknięty najgorszym atakiem terrorystycznym w historii, który pozostawił setki zabitych i rannych. Po drugiej stronie świata, policja w chińskim Xinjiangu, po 56-ciu dniach pościgu i atakowania, przeprowadziła frontalny atak na terrorystów i odniosła wspaniałe rezultaty” (SIC!).

Nie wiadomo kiedy i gdzie dokładnie zrobiono zdjęcia.

Agencje doszukały się jednak, że oryginalna wiadomość i zdjęcia pochodzą z konta na koncie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na Sina Weibo. Co ciekawe, po tym, kiedy wiadomość została powielona przez rządowe media oryginalny wpis został usunięty.

No cóż, moim zdaniem Pekin ma dwa cele w publikacji akurat dzień po ataku w Paryżu.

Pierwszym jest przekonanie własnej opinii publicznej, że władze są aktywne, a służby specjalne zepchnęły terrorystów głęboko w góry, gdzie tępią ich z dala od cywilów. Po fali ataku nożowników w różnych częściach Chin Właściwych Chińczycy wciąż nie czują się bezpiecznie, a atak w Paryżu musiał tylko rozbudzić obawy na nowo.

Drugim powodem jest próba podłączenia się pod wojnę z terroryzmem. Zresztą nie pierwszy raz. Już po 11 września 2001 roku Pekin próbował zrównać ze sobą Al-Ka’idę i walczących o niezależność Ujgurów. Tamten zabieg udał się częściowo. Amerykanie wpisali na listę organizacji terrorystycznych Islamski Ruch Turkiestanu Wschodniego – radykalną grupę islamską, ale inne państwa w ograniczonym stopniu podjęły współpracę z ChRL w walce z radykałami.

Większość ekspertów jest zgodna, że nie ma mowy o działaniu jakiejś zorganizowanej i centralnie kierowanej partyzantki w Turkiestanie Wschodnim. Częste akty przemocy wybuchają spontanicznie w odpowiedzi na prewencyjne w dużym stopniu represje władz, a u ich podłoża leżą pekińska obsesja kontroli religii oraz upośledzenie ekonomiczne rdzennych ludów Turkiestanu Wschodniego. Ataki do jakich dochodzi są zazwyczaj dziełem pojedynczych osób lub małych grup desperatów, a prymitywne metody działania – noże lub bomby z butli z gazem – są raczej dowodem na niski poziom planowania.

Oczywiście, rosnąca radykalizacja w regionie oraz bliskość Afganistanu powoduje, że prędzej czy później może pojawić się rzeczywista organizacja zdolna do zadania poważnych strat ALW. Zwłaszcza, że Pekin robi wszystko aby alienować i zrazić do siebie lokalną ludność.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.