p03-151030-tsai

Tsai Ing-wen i Joseph Wu

Joseph Wu (吳釗燮), sekretarz generalny Demokratycznej Partii Postępu (DPP) wybiera się w następnym tygodniu do Waszyngtonu, już po wyborach prezydenckich i parlamentarnych (16 stycznia) na Tajwanie. Sama Tsai Ing-wen – prawdopodobnie – nowa prezydent nie może pojechać do Stanów Zjednoczonych, ponieważ te formalnie nie uznają Republiki Chińskiej, dlatego na rozmowy musi wysyłać kogoś nie pełniącego żadnej funkcji w rządzie.

Tematem rozmów będzie polityka DPP po zwycięskich wyborach – zobaczymy, czy opozycji uda się także odebrać parlament Guomindang.

Formalnie Wu ma wygłosić odczyty we wpływowych think-tankach Brookings Institution oraz Center for Strategic and International Studies. Nikt jednak nie ukrywa, że równocześnie odbędzie szereg rozmów z przedstawicielami administracji Obamy, kongresmenami z obydwu partii oraz ekspertami do spraw Azji Wschodniej. Wu regularnie odwiedza Waszyngton i jest głównym łącznikiem DPP ze Stanami Zjednoczonymi.

Wu świetnie orientuje się w skomplikowanych relacjach w trójkącie Tajpej-Pekin-Waszyngton. Jest absolwent Uniwersytetu Stanowego Ohio oraz był nieformalnym „ambasadorem” Tajwanu w Stanach Zjednoczonych (lata 2007-2008). Wcześniej też był szefem tajwańskiej Rady ds. Kontynentu (大陸委員會).

Stany Zjednoczone dosyć jednoznacznie popierają niezależność Tajwanu, ale już nie niepodległość. Dlatego są zainteresowane zachowaniem status quo. Głównym zadaniem Wu będzie przekonanie Waszyngtonu, że Tsai i DPP nie mają zamiaru burzyć delikatnej równowagi w Cieśninie Tajwańskiej. To trudne zadanie ponieważ Pekin wywiera coraz większą presję militarną w regionie, a Tajwan nie może jej zrównoważyć bez pomocy materiałowej i technologicznej Stanów Zjednoczonych.

Równocześnie pogłębiający się kryzys gospodarczy w ChRL będzie prawdopodobnie skłaniał KPCh do grania coraz bardziej nacjonalistyczną kartą. A co może bardziej odbudować notowania partii niż „odzyskanie zbuntowanej prowincji”?

Nie można tego jednoznacznie wykluczyć. Wystarczy przypomnieć podłoże polityczno-ekonomiczne decyzji argentyńskiej junty o inwazji na Falklandy-Malwiny w 1982 roku. Kreowanie atmosfery „oblężonej twierdzy” jest jednym ze standardowych narzędzi każdej „silnej” władzy. To jednak wystarczy tylko na krótki okres czasu, a pogłębiające się problemy ekonomiczno-społeczne zawsze zmuszają do dokonania kolejnego kroku na drodze „odzyskiwania narodowej dumy.”

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.