IP42IzN

Pisałem już o tym, że niektórzy zwolennicy niepodległości Tajwanu (jako Republika Tajwańska, a nie Republika Chińska – nie mówiąc już o byciu częścią ChRL) „tajwanizują” okładki swoich paszportów. Wiadomo było, że prędzej, czy później kogoś spotkają z tego powodu kłopoty.

W zeszłą sobotę dwóch Tajwańczyków zostało niewpuszczonych do Hong Kongu z powodu naklejek na paszportach.

Według oświadczenia Departamentu Imigracji Hong Kongu „w czasie kontroli paszportowej ujawniono na paszportach dwóch obywateli Republiki Chińskiej naklejki. Ponieważ obydwaj nie mieli legalnych upoważnień do zmiany wyglądu paszportów, zostali deportowani na Tajwan.”

Nie podano jakiej treści naklejki „ujawniono”, ale możemy się domyśleć, że chodzi naklejki służące „tajwanizacji”.

Do podobnych incydentów doszło już wcześniej w Makao i Singapurze. Wygląda na to, że „Republika Tajwańska” stanowi problem tylko tam, gdzie w jakimś stopniu sięgają wpływy ChRL i języki chińskie.

Paszporty są własnością państwa i ich zmiana jest karalna. Oczywiście chodzi tutaj o próby zmiany danych osobowych czy zdjęcia w dokumencie – stąd też kwestia własności – ale naklejka na okładce nie stanowi jakieś poważnej próby fałszerstwa.

Kiedyś linie lotnicze naklejały tzw. przewieszkę na bagaż do paszportów, więc trudno mówić o zmianie dokumentu z powodu naklejenia czegoś na okładkę. To ewidentnie sprawa polityczna, która wypłynęła teraz w związku z przejęciem władzy na Tajwanie przez obóz niepodległościowy.

1 stycznia weszły też w życie na Tajwanie przepisy pozwalające odebrać paszport obywatelom, którzy dokonali nielegalnych modyfikacji dokumentu. W zamyśle odchodzącego Guomundangu miał to być straszak na osoby „tajwanizujące” paszporty, ale teraz powinien być stosowany raczej w stosunku do poważnych prób fałszerstwa.

Osobiście, na miejscu zwolenników niepodległości przyjąłbym inną taktykę. Wystarczy zacząć używać dodatkowych „ztajwanizowanych” okładek-ochraniaczy na paszport. Są legalne, a równocześnie mają podobny wymiar symboliczny i polityczny.

Oczywiście, z drugiej strony może właśnie chodzi o to, by takie incydenty się mnożyły i rosła na wyspie niechęć do kontynentu. W ten sposób Pekin raczej tylko wpisuje się w scenariusz pisany przez radykalne grupy niepodległościowe na Tajwanie. Prosty pomysł zignorowania sprawy naklejek jednak przerasta rządzących ChRL.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. A jak to w ogóle jest? Przecież Tajwan nie istnieje. Przynajmniej dla większości krajów świata, więc paszport powinien mieć podobną wartość, co paszport Polsatu. Tym bardziej w Chinach. Mieszkańcy Naddniestrza mają paszporty mołdawskie, ukraińskie albo rosyjskie. Mieszkańcy Tureckiej Republiki Cypru Północnego – tureckie. Dlaczego tajwańczycy mogą posługiwać się w świecie swymi paszportami, choć ich państwo nie jest uznawane?

    Polubienie

    Odpowiedz

    1. To proste, bo Tajwan jest uznawany de facto, ale nie de iure. A Republika Tureckiego Cypru czy Naddniestrza, ani de iure ani de facto.

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.