Pekin pozwoli bankom sprzedać złe długi?

chinas-central-bank

Zhou Xiaochuan prezes Ludowego Banku Chin – banku centralnego, mówił w zeszłą sobotę o programie umożliwienia bankom sprzedaży długów inwestorom rynkowym.

Równocześnie próbował wszystkich przekonać, że w ten sposób kryzys nie rozleje się na inne sektory gospodarki, a sprzedaż długów przedsiębiorstw przez banki nie będzie miała nic wspólnego ze sprzedażą obligacji strukturalizowanych opartych na kredytach hipotecznych wysokiego ryzyka, co doprowadziło do wybuchu kryzysu w Stanach Zjednoczonych w 2007 roku.

Generalnie Zhou, jak i jego zastępca Pan Gongsheng zapewniali też, że do zakupu nie będą dopuszczeni drobni inwestorzy, by zapewnić im ochronę. Ciekawe tylko, czemu trzeba chronić przed tymi inwestycjami drobnych inwestorów, skoro są one tak bezpieczne?

Skomasowany dług w ChRL sięgnął już równowartości dwu i półrocznego PKB kraju i wciąż rośnie.

W teorii system bankowy w ChRL ma najniższy na świecie współczynnik złych, niespłacanych długów. Jest on tak niski, że jest kompletnie nieprawdopodobny, zwłaszcza, przy tak szybko rozwijającej się w ciągu ostatnich 20 lat gospodarce.

Powszechnie stosowaną praktyką jest tzw. „wydłuż i udawaj”, czyli odwlekanie z nieskończoność żądania spłaty długu i udawanie, że wszystko jest w porządku. Stąd też banki praktycznie nie naciskają na naprawę i restrukturyzację zadłużonych przedsiębiorstw, ponieważ to by musiało oznaczać przyznanie się do faktu, że nie wszystko jest w porządku, a sam dług może nie być spłacony.

Teraz jedną z form restrukturyzacji długów ma być spłata zadłużenia w akcjach wierzycieli, które banki będą mogły sprzedać. To oczywiście poprawi ekselowskie tabelki banków. Po stronie dochodów będą mogły sobie wpisać nominalną wartość akcji, które otrzymają. Problematyczne mogą być jednak próby ich upłynnienia na rynku. Kto kupi akcje zadłużonych przedsiębiorstw, a przede wszystkim, czy uda się je sprzedać po cenie nominalnej? Jak duże straty poniosą banki?

Stąd pomysł, by banki mogły sprzedawać bezpośrednio długi instytucjonalnym inwestorom. Tylko, że to się już dzieje w formie tzw. sekuryzacji (ang. securitization). Banki sprzedają długi przedsiębiorstw, aby pozyskać kapitał na udzielanie kolejnych pożyczek, a wierzyciel spłaca dług nabywcy długu.

Nowa propozycja polega jednak na dopuszczeniu do sprzedaży nieobsługiwanego zadłużenia. Na razie mowa o programie pilotażowym na mała skalę, ale jeżeli się uda „upłynnić” część długów, to program ruszy pełną parą. Przecież chodzi u poważne odciążenie państwowych banków.

Tylko, kto to kupi wiedząc, że są to w większości niespłacalne zobowiązania? Państwo będzie musiało „zachęcić” inwestorów. Tylko jak? Część prywatnych ciułaczy może się skusi.* Na dużą skalę pozostanie zmuszenie państwowych przedsiębiorstw i dużych prywatnych firm do „wypełnienia patriotycznego obowiązku”. Firmy państwowe nie będą miały wyboru, a prywatne pewnie nie niewiele większy.

Jest to jednak w praktyce przelewanie z pustego w próżne, a właściwie kreatywna księgowość, która przenosi długi z sektora publicznego (państwowe banki) do prywatnego. Długi jednak nie znikną, a mogą zaszkodzić zdrowym sektorom gospodarki i wrócą z dwojoną siłą. Jeżeli program faktycznie zostanie zrealizowany to tylko kupi gospodarcze ChRL trochę czasu, ale rachunek będzie bardzo słony.

* Między bajki trzeba włożyć zapewnienia, że drobni inwestorzy nie będą mogli kupować takich długów. Może nie bezpośrednio, ale inwestorzy instytucjonalni będą chcieli się szybko pozbyć takich „aktywów” i po przepakowaniu w inne produkty finansowe wypchną je na rynek detaliczny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s