Panda żyje!

panda

Pekin jest znany z prowadzenia tzw. dyplomacji pandy (ang. panda diplomacy), która polega na podrzucaniu innym krajom pandy wielkiej, jako gestu dobrej woli. Piszę z premedytacją o „podrzucaniu”, ponieważ koszty utrzymania pandy wielkiej są ogromne. Ogród w Torronto wyliczył, że roczny koszt utrzymania pandy to 2,6 miliona USD.

Teraz jednak wygląda na to, że Pekin zaczyna stosować także strategię „terroru pandy”.

Zoo w Tajpej zostało zmuszone do wydania oświadczenia i opublikowania zdjęć (tak, tak z aktualnymi gazetami, jak w tanim filmie o porwaniu) pandy Tuan Tuan, kiedy w poniedziałek na kontynencie pojawiły się doniesienia o śmierci zwierzęcia. Wszystko oczywiście przypadkowo na parę dni przed dzisiejszą inauguracją rezydentury Tsai Ing-wen.

W zamyśle propagandy KPCh śmierć pandy (niedoszła) miała symbolizować zerwanie przez Tajwan więzi z kontynentem. Pandy Tuan Tuan i Yuan Yuan podarowano w 2008 roku prezydentowi Ma Ying-jeou z GMD w ramach ocieplania wzajemnych relacji. Zresztą imię Tuan Tuan oznacza „zjednoczenie” i cała sprawa była klasyczną operacją dyplomacji pandy.

Teraz pojawiły się nagle informacje o śmierci Tuan Tuan na nosówkę. Co biorąc pod uwagę całą chińską tradycję wierzeń w znaki i omeny zsyłane przez Niebiosa ma być sygnałem ostrzegawczym dla całych Chin, że na Tajwanie źle się dzieje.

Co prawda, ktoś może powiedzieć, że problem w tym, że Tuan Tuan żyje, ale czytelnicy na kontynencie przecież się o tym już nie dowiedzą. Wystarczy, że rządowe gazety podniosły straszny lament na początku tygodnia, że „Zjednoczenie” zdechło – oczywiście pewnie z winy opiekunów z zoo w Tajpej. Teraz nikt nie będzie prostował wiadomości.

Ciekawa też była reakcja niepodległościowej prasy na wyspie. Liberty Times (自由時報) ucieszyło się na wiadomość o śmierci pandy – „teraz już nie będziemy musieli wydawać pieniędzy na utrzymanie chińskiej pandy”. Wygląda na to, że także druga strona czuje się rozczarowana, że panda nadal gryzie bambus a nie ziemię.

Tajwańczycy pół żartem, pół serio mówią, że o mały włos a historycy mogliby pisać, że „ChRL zaatakowała Tajwan ponieważ zdechła panda”.

Pandy czują się na Tajwanie raczej nieźle, skoro dochowały się potomstwa. Co prawda chyba z in-vitro, ale na wyspie nie rządzi episkopat, ani nie ma krucjaty różańcowej, więc to nie problem.

A na poważnie, sprawa jest tylko przedsmakiem tego, co nas czaka po dzisiejszej inauguracji nowej prezydent.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s