„Macie kryzys? To wasza sprawa wewnętrzna…”

maduroxi

Nicolas Maduro odwiedził we wrześniu 2015 roku Pekin. Wtedy był witany ze wszystkimi honorami i zapewniany o wiecznej oraz nienaruszalnej przyjaźni dwojga narodów.

Hong Lei, rzecznik MSZ w odpowiedzi na pytanie, czy ChRL pomorze Wenezueli, powiedział w poniedziałek, że kryzys gospodarczy to sprawa wewnętrzna.

Do tej pory Wenezuela, jeden z państw-członków OPEC, otrzymała od 2007 roku pomoc finansową z ChRL w wysokości około 50 miliardów USD, ale kryzys gospodarczy, społeczny i polityczny pogłębia się z dnia na dzień. Co jest zarówno efektem gospodarki planowej w stylu latynoskim, jak i załamania się cen ropy naftowej.

Wenezuela staje się powoli czarną dziurą i nic dziwnego, że Pekin nie chce tracić w niej pieniędzy. Problem w tym, że może to kosztować ChRL utratę twarzy w Ameryce Łacińskiej.

Nicolas Maduro, prezydent Wenezueli i spadkobierca polityczny Hugo Cháveza, ogłosił 60 dniowy stan wyjątkowy by powstrzymać „spiski zewnętrzne i wewnętrzne przeciwko rewolucji”. W grudniu opozycja przejęła w wyborach Zgromadzenie Narodowe, ale Maduro i jego zwolennicy wciąż kontrolują rząd oraz Sąd Najwyższy, który blokuje wszystkie decyzje legislatywy. Dni Maduro i jego obozu są raczej policzone. Nie jest pewne, jaką formę przyjmie upadek populistów, lecz wszystko wskazuje na to, że po cichu nie odejdą.

Wenezuela jest (była?) najbliższym sojusznikiem Pekinu w Ameryce Łacińskiej. Zaraz obok Kuby czy Boliwii. ChRL w oparciu o te kraje oraz szerokie inwestycje planowała ekspansję na zapleczu Stanów Zjednoczonych. Dla wielu w Ameryce Łacińskiej Pekin miała się stać alternatywą dla Waszyngtonu. Zwłaszcza, że polityka Stanów Zjednoczonych w regionie od dziesięcioleci – najdelikatniej mówiąc – do zbyt przemyślanych i długofalowych nie należy (poparcie dla prawicowych ekstremistów, kompletne fiasko tzw. „wojny z narkotykami”, ciągłe mieszanie się w sprawy wewnętrzne, brutalne promowanie interesów rodzimych korporacji, itp., itd.). W przeciwieństwie do ZSRR w czasach zimnej wojny, ChRL jednak ma (czy może już: miała) realną szansę na zmianę układu sił w regionie.

Wielu inwestorów, jak i obóz Chavistów w Wenezueli, liczyło że Pekin dostarczy pomocy finansowej, która da krajowi przestrzeń by złapać oddech. Wenezuela posiada jedne z największych na świecie złoża ropy naftowej i mogłaby spłacić pomoc choćby dostawami surowca. Nagła i szorstka odprawa Pekinu raczej nie ugruntuje zaufania do jego intencji i zaangażowania w sprawy regionu. Podziała to prędzej jak zimny prysznic na sympatyków ChRL.

Pekin ma wciąż problem z rozróżnieniem relacji osobistych z daną ekipą rządzącą, a z krajem jako podmiotem stosunków międzynarodowych – czy to dlatego, że KPCh traktuje ChRL jak swoją własność? W efekcie już nie chce mieć nic wspólnego z upadającym reżimem, ale nie potrafi spojrzeć na Wenezuelę jak na państwo, które nadal będzie trwać i funkcjonować w relacjach międzynarodowych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s