POLECANY WPIS: Kult Mango

Robotnicy okupujący politechnikę w Pekinie (Tsinghua) pierwsi otrzymali od Mao mango.

Mangomania w ChRL wybuchła na jesieni 1968 roku, kiedy minister spraw zagranicznych Pakistanu odwiedził Mao i w przywiózł w prezencie skrzynkę około 40 sztuk mango, nieznanych wtedy w większości rejonów Chin. Nie wiadomo, czy Mao bał się, że są zatrute, czy mu nie smakowały, ale pozbył się ich wysyłając grupie robotników okopujących wtedy Uniwersytet Tsinghua. Ci zdecydowali się przekazać po jednej sztuce do największych fabryk w Pekinie.

Mao był geniuszem propagandowym i szybko zrozumiał siłę mango. Zaczęto przedstawiać mango jako symbol miłości Mao do robotników. Otrzymanie mango stawało się także formą legitymizacji poszczególnych frakcji. Co miało ogromne znaczenie w sytuacji, kiedy w każdym praktycznie mieście walczyło ze sobą kilka partyjnych klik, każda odwołująca się do Mao. W najbardziej zawziętych starciach użyto czołgów i artylerii.

W sumie, w czasie rewolucji kulturalnej Mao rozesłał około 33 tysięcy mango.

Kluczem do sukcesu kampanii był fakt, że większość ludzi widziała mango po raz pierwszy, wiec biorąc pod uwagę całą tradycję taoizmu ludowego, łatwo mogli uznać, że Mao wysłał im magiczny owoc. Prawie jak mityczne „grzybki nieśmiertelności”, których poszukiwali adepci taoizmu.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że mango jest żółte, co równocześnie symbolizuje złoto, ale też osobę cesarza. W ten sposób Mao rozsyłał symbolicznie robotnikom cząstkę władzy absolutnej.

Nic dziwnego, że „Dziennik Ludowy” wydrukował wiersz poświęcony mango: widząc złote mango/to jak widzieć wielkiego przywódcę Przewodniczącego Mao (…) Ponownie i ponownie dotykać złotego mango / złote mango jest takie ciepłe.

Otrzymane owoce próbowano zakonserwować na wszelkie sposoby. Zazwyczaj próbowano je woskować i jak relikwie przetrzymywać w szklanych gablotach oddając im cześć, Oczywiście wznosząc przy okazji czerwoną książeczkę, z wyborem myśli Wielkiego Sternika.

Jedna z fabryk w Pekinie postanowiła wysłać mango do siostrzanej fabryki w Szanghaju, więc wyczarterowano samolot pasażerski. Wszystkie owoce przewożono jednak specjalnymi pociągami i były witane oraz żegnane przez rozentuzjazmowane tłumy.

Te mango, które zaczęły się psuć były gotowane w dużej ilości wody, aż do kompletnego rozkładu, a potem każdy z robotników dostawał łyk w czasie specjalnej uroczystości – urządzono coś w rodzaju komunii.

Jak to w Chinach pojawiły się także fałszywe mango z plastiku, które każdy mógł nabyć i trzymać na specjalnym ołtarzyku w domu. W tamtych czasach, każdy sposób na potwierdzenie lojalności wobec Słońca Wschodu był dobry. Wyprodukowano także papierosy marki „Mango”.

Histeria związana z mango trwała w sumie 18 miesięcy i można by ją uznać za śmieszną, gdyby nie pochłonęła także ofiar śmiertelnych. W jednej z wiosek pewnemu dentyście wyrwało się, że mango przypomina mu słodkiego ziemniaka (patata). Stanął przed sądem za „nikczemne zniesławienie” i został stracony. Zginęło też wielu innych, którzy wyrazili swój sceptycyzm.

Dzisiaj mango już nie wywołuje całe szczęście takiej sensacji w ChRL.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s