„Pielgrzymka” Trumpa na dwór cesarski

Jedno zdjęcie jest warte tysiąc słów…

Media w ChRL rozpisują się o sukcesie „pielgrzymki” Trumpa do ChRL. Właściwie użycie tego jednego słowa – „pielgrzymka” – ustawia całą machinę propagandową KPCh na wygranej pozycji.

Zresztą Amerykanie, a właściwie Biały Dom pozwolił gospodarzom rozegrać całą sprawę po mistrzowsku i zgodnie z bardzo starym scenariuszem.

Tylko kompletny ignorant w chińskich sprawach mógł nie wiedzieć, jakie symboliczne znaczenie będzie miał fakt, że Xi przyjął Trumpa w Zakazanym Mieście. Pod pretekstem uczynienia wizyty amerykańskiego prezydenta specjalną, w rzeczywistości gospodarze wpuścili go w sytuację, która dla większości Chińczyków i ludzi w całej Azji wygląda jednoznacznie: Trump przyjechał złożyć hołd na dworze cesarskim.

Nawet fakt, że Trump potrafił zachować się – jak na siebie – dyplomatycznie i prawie „po prezydencku” jest szybko przekuwane przez propagandę. Przecież zgodnie z chińską tradycją splendor i siła chińskiej kultury są zdolne onieśmielić największego nawet barbarzyńcę i spowodować, że będzie się starał zachowywać w cywilizowany sposób. Będą to próby nieudolne i niezgrabne, jak u dziecka uczącego się chodzić – ale gospodarze, jak to rodzice -powinni wykazać się wyrozumiałością.

Wszystko zgodnie ze scenariuszem, który został doprowadzony do perfekcji jeszcze w czasach Dynastii Tang (618-907). Kiedy barbarzyński watażka przybywa na dwór cesarski, jest przyjmowany z honorami, a tak mu się przynajmniej wydaje, ponieważ w rzeczywistości wszystkie ceremonie i najmniejsze gesty są różnie interpretowane przez niego i gospodarzy.

Kiedy maszerują przed nim żołnierze, on myśli, że to na jego cześć, ale gospodarze pokazują mu swoją potęgę. Kiedy pozwalają mu jeść przy swoim stole, to myśli, że uznają go za równego sobie, a oni udzielają mu lekcji etykiety. Kiedy oprowadzają po pałacu i pokazują dzieła sztuki, on myśli, że wpuścili go do wewnętrznego kręgu, a oni tylko pokazują, jak wiele musi się jeszcze nauczyć. Kiedy wyjeżdża i dostaje dary (kontrakty), myśli, że chcą go przekupić, a oni mówią mu w ten sposób, że to, co dla niego jest skarbem, dla nich jest jedynie błahostką i narzędziem w kupowaniu takich obdartusów jak on.

Tylko on, jak to barbarzyńca, nigdy tego nie zrozumie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s