Lenora Chu: Little Soldiers

Tytuł: Little Soldiers: An American Boy, a Chinese School, and the Global Race to Achieve
Autorka: Lenora Chu
Wydawnictwo: Harper (2017)

Książkę widziałem też dostępną do ściągnięcia za darmo w wielu serwisach online, choć nie wiem, jak to się ma do praw autorskich.

Dobrze napisana książka łącząca autobiografię z reportażem.

Lenora Chu, amerykanka chińskiego pochodzenia przenosie się wraz z trzyletnim synem do Szanghaju. Szybko pojawia się kwestia, gdzie posłać dziecko do przedszkola. Zamiast wybrać system międzynarodowy, jak ja bym zrobił, decyduje się na lokalne, elitarne przedszkole. W ten sposób zaczyna się przygoda matki i syna z chińskim systemem edukacyjnym.

Na początku wszystko wygląda świetnie. Trzylatek zyskuje wyjątkową zdolność koncentracji, szybko rozwija zdolności1 matematyczne i bardzo się stara wykonywać wszystkie polecenia nauczycieli.

Po jakimś czasie matka zauważa jednak niepokojące objawy. Znika naturalna ciekawość odkrywania i testowania otoczenia. Kiedyś dziecko uwielbiało rysować, czasami po prostu bazgrać. Po poru tygodniach w chińskiej szkole to wszystko po prostu obumiera. Synek staje się wręcz obsesyjny z trzymaniem się reguł i wyznaczonych granic. Matka zaczyna zauważać, że dziecko nie tylko z łatwością poddaje się autorytetom w szkole, ale też szuka ich poza nią.

Zaczyna rozumieć, że ktoś zmienia jej małego syna w małego, karnego żołnierza. Zdolnego do wyjątkowych osiągnięć, ale okupionych utratą indywidualizmu i samodzielności myślenia.

Matka decyduje się odkryć, co się dzieje w szkole i jaka jest cena „sukcesu” edukacyjnego?

Jej ocena nie jest jednoznaczna. Chińska edukacja ma też swoje zalety, ale ma skrywaną ciemną stronę, włącznie z korupcją, przemocą psychiczną i zabijaniem kreatywności.

Naprawdę dobra książką, zmuszająca do przemyślenia celów, jakie przyświecają edukacji oraz tego, co powinniśmy wymagać od własnych dzieci.


1 Jest jedna rzecz, którą w chińskiej edukacji uznaję osobiście za genialną i godną naśladowania: nie ma takiego pojęcia jak „zdolności matematyczne”. Według Chińczyków (i Hindusów) każdy może opanować matematykę. Kwestią są ćwiczenia, ale najważniejsze jest odpowiednie podejście nauczyciela. Jego zadaniem jest znalezienie sposobu, aby wytłumaczyć i pokazać uczniom, jak rozwiązać problem. Bardzo to kontrastuje z podejściem wielu w Polsce, którzy szybko zbywają wszelkie kłopoty uczniów stwierdzeniem, że brak im „zdolności matematycznych”, co ma rozgrzeszać indolencje ciała pedagogicznego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s