Wielu w Waszyngtonie uważa, iż Mike Pompeo zastąpi wkrótce Rex Tillersona na stanowisku sekretarza stanu. Normalnie szefowie CIA nieczęsto udzielają wywiadów telewizyjnych, dlatego duża ostatnio ekspozycja Pompeo w mediach, może potwierdzać plotki.

W BBC Word wyemitowano wywiad z Mike’iem Pompeo, dyrektorem CIA, który bez ogródek mówi, że to Pekin, a nie Moskwa jest największym zagrożeniem dla Waszyngtonu. Nie jest to nic nowego, Pompeo mówił już o tym kilkakrotnie, w tym w rozmowie z Norah O’Donnell w CBS (zobacz poniżej).

Oczywiście, można by uznać, że jest to sposób na odwrócenie uwagi od śledztwa w sprawie powiązań ludzi z otoczenia Donalda Trumpa z Rosjanami w czasie wyborów prezydenckich. Nie zmienia to jednak faktu, że Amerykanie postrzegają ChRL jako globalne zagrożenie, kiedy Rosja to jedynie przeciwnik regionalny w Europie Wschodniej, na Bliskim Wschodzie czy też Azji Środkowej.1 Są też ku temu powody, ponieważ to Pekin, nie Moskwa, jest wstanie rzucić Waszyngtonowi wyzwanie w skali globalnej na wielu płaszczyznach: politycznej, ekonomicznej, ale też ideologicznej.

Moskwa nie potrafi stworzyć tego, co ładnie nazywa się atrakcyjnym modelem rozwoju – prawdziwej alternatywy dla zachodniego modelu liberalnej demokracji. I kiedy Pekin musi popracować nad „atrakcyjnością” swojego produktu, to nie ulega wątpliwości, że ma ambicje i możliwości go stworzyć.

Polityka – między innymi – polega na zdolności tworzenia percepcji, na zdolności kreowania sposobu postrzegania świata przez innych. Nie oznacza to jednak, że można coś „wyczarować” z niczego i aby móc myśleć o skutecznej projekcji własnej percepcji, to trzeba mieć do tego jakieś podstawy, sukcesy. Rosyjska suwerenna kleptokracja nie ma do tego żadnych podstaw materialnych czy też moralnych.

ChRL jednak odniosła sukces ekonomiczny, a fakt, iż jest krajem azjatyckim, ofiarą zachodniego imperializmu – jak lubi podkreślać – daje jej duży poziom zaufania wśród państw rozwijających się. Perturbacje Zachodu (choć jego zgon jest, jak wielokrotnie już to było, ogłaszany przedwcześnie) powodują, że pojawiło się dla Pekinu pole do działania, które chińscy komuniści próbują wykorzystać.

Minimalizowanie zagrożenia ze strony Moskwy może mieć jednak niekorzystne w dłuższej perspektywie konotacje dla Polski. W Waszyngtonie od czasu do czasu pojawia się pokusa „resetu” z Rosją. Wszystko w nadziei na odciągniecie jej od taktycznego sojuszu z Pekinem.2 Niestety, jak pokazuje historia, rachunek za zbliżenie zachodnich mocarstw z Moskwą zazwyczaj płaci Europa Środkowowschodnia.


1 Amerykanie, poza Afganistanem, który im coraz bardziej ciąży, nie angażują się specjalnie w regionie Azji Środkowej, od kiedy wycofali się z bazy Manas w Biszkeku, stolicy Kirgistanu.
2 Rzeczywiste zbliżenie między Zachodem a Rosją, która wciąż cierpi na post-imperilany syndrom odstawienia, jest nie możliwe, ale nie zmienia faktu, że może być umiejętnie rozgrywane przez Kreml.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. W samym nagłówku, Pekin a nie Pewkin :).

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s