W zeszły piątek w chińskich mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia o planowaniu przez Ludowy Bank Chin (agenda rządowa odgrywająca w ChRL rolę banku centralnego) cięć w stopie rezerw obowiązkowych – czyli wielkości rezerw, które banki i inne instytucje kredytowe są zobowiązane do trzymania w banku centralnym, stanowiącą określony procent depozytów klientów w danej instytucji. Rezerwy obowiązkowe to jedno z podstawowych narzędzi w rękach banku centralnego, które pozwala mu wpływać na rynek finansowy. Podnoszenie lub obniżanie stopy przekłada się na płynność finansową banków i dostępny kredyt na rynku – takie są przynajmniej założenia teoretyczne.

Doniesieniom o obniżeniu stóp rezerw obowiązkowych towarzyszyły zrzuty ekranu z informacją agencyjną Xinhua o ogłoszeniu zmian, co okazało się fałszywką. Wczoraj Ludowy Bank Chin „poprosił policję o wszczęcie śledztwa i ukaranie osób rozpowszechniające fałszywe informacje.” W ChRL rozpowszechnianie, nawet nieświadome, fałszywych informacji finansowych i pogłosek jest przestępstwem karnym.

Rozpowszechnianie się fałszywych wiadomości nie jest niczym nowym w ChRL. Było tam utrapieniem dla rządzących, ale też ludności, zanim jeszcze ktokolwiek na Zachodzie zauważył, że problem istnieje. Jest to wynikiem systemu politycznego, który blokując i kontrolując informacje powoduje, że wielu ludzi nie wierzy w oficjalny przekaz i szukając prawdziwych informacji pada ofiarą oszustwa. Przy okazji pogłosek o zmian stóp rezerw obowiązkowych gwałtowne zmiany na giełdzie pozwoliły wielu zarobić, ale jeszcze więcej osób straciło kapitał.

W chińskim Internecie problem jest wyjątkowo zwielokrotniony przez rozpowszechnienie się tzw. „wodnych armii”, czyli serwisów „farm lajków” (click farm), które automatycznie powielają popularne wpisy z mediów społecznościowych czyniąc ich rozpowszechnianie jeszcze szybsze. Sama w sobie popularność usług „wodnych armii” jest też rezultatem kontroli systemu, który nałożywszy kaganiec na tradycyjną prasę, zlikwidował jej funkcję kontrolną. Powoduje to, że wielu klientów próbuje ocenić wiarygodność firm poprzez ich obecność w Internecie, ilość polubieni itp. W efekcie dla wielu przedsiębiorców sztuczne zwiększenie obecności online jest jedynym sposobem zdobycia wiarygodności.

Jeżeli dodamy do tego bardzo duży udział w rynku giełdowym małych inwestorów, którymi często są słabo wykształceni i skłonni do paniki drobni ciułacze, powoduje, że jedna fałszywa wiadomość może odwrócić trendy na giełdach.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.