Prezydent Donald Trump podpisał wczoraj Ustawę o Prawach Człowieka i Demokracji w Hong Kongu. Wbrew przewidywaniom wielu, w tym moim, obyło się bez dramatyzowania a tym bardziej bez weta. Oczywiście, ustawa przeszła jednomyślnie w Senacie, a w Izbie Reprezentantów padł tylko jeden głos sprzeciwu, a to oznacza, że zebraniem dwóch trzecich do odrzucenia prezydenckiego weta nie było by problemu, dlatego weto nie miało większego sensu. Co prawda nie było transmisji na żywo z Białego Domu, ale no cóż, sprawa nie będzie miała tak dużego znaczenia dla polityki krajowej.

Nie chce jednak dzisiaj pisać o ustawie czy przewidywalnej reakcji Pekinu. Nie chcę też teraz pisać o skutkach ustawy lub wpływie na wojnę handlową. Za to chciałbym zwrócić uwagę na ciekawy paradoks. Odkładając na bok pobudki, jakie staja za działaniami Trumpa, ale oto nielubiany – także przeze mnie – prezydent Stanów Zjednoczonych, oskarżany o co najmniej obojętność dla kwestii praw człowieka, a przez wielu wprost o autorytarne zapędy, w rzeczywistości stał się dzisiaj jedynym wśród zachodnich przywódców obrońcą praw człowieka i demokracji.

Przypominam, że Trump podpisał nie tylko ustawę o Hong Kongu, ale też jego administracja wprowadziła sankcje na szereg chińskich firm powiązanych z represjami w Xinjiangu. A co w tym czasie zrobiła UE i przywódcy państw bez przerwy perorujących o prawach człowieka? Jakie sankcje lub kroki w sprawie Xinjiangu lub Hong Kongu podjęli Emmanuel Macron lub Angela Merkel? Gdzie są niemieckie lub francuskie sankcje? Francusko-niemiecki tandem składa jakieś propozycje na forum unijnym?

Kiedy wczoraj Trump podpisywał ustawę, to Hong Kong odwiedził Gunnar Wiegand, dyrektor wykonawczy departamentu Azji Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (European External Action Service, EEAS), czyli unijnej dyplomacji. Wiegan powiedział dzisiaj na spotkaniu z lokalnymi politykami, że „prawdziwi przyjaciele stoją przy sobie w trudnych czasach i Hong Kong może liczyć na UE w tej dziedzinie.“ To przemówienie było zapewne przygotowane wcześniej,1 ale tego nieprzemyślane wypowiedzi w kierunku lokalnych elit pacyfikujących demokratyczny protest dzień po podpisaniu ustawy o obronie praw człowieka przez Trumpa, musi być odebrane jako wsparcie dla rządzących.

Honoru UE broni jedynie Parlament Europejski, który w lipcu przyjął uchwałę potępiającą brutalność policji w Hong Kongu wobec demonstrantów, ale z braku innych możliwości zwrócił się do EEAS o „podjęcie tych wszystkich obaw“ w dialogu z władzami w Pekinie i Hong Kongu…

Niestety, fakt, że to Trump wychodzi w praktyce na jedynego obrońcę praw człowieka na Zachodzi, pokazuję skalę kryzysu przywództwa i ogólną degrengoladę elit.


1 Wizyta jest elementem corocznych konsultacji w ramach strukturalnego dialogu mającego pogłębić współpracę UE i Hong Kongu.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] poniedziałek Pekin ogłosił swoją odpowiedź na podpisanie przez Donalda Trumpa Ustawy o Prawach Człowieka i Demokracji w Hong Kongu (Hong Kong Human Rights and Democracy Act). […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.