Władze w Hong Kong mają zamiar dokonać przeglądu wydanych w przeszłości pozwoleń na wyświetlanie filmów. Jeszcze w lipcu zapowiedziano, że przy wydawaniu nowych certyfikatów filmy będzie pod uwagę brane, czy obraz nie narusza Ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Zgodnie z regulacjami zakazane jest wszystko, co władze uznają za zachęcające lub propagujące secesję, bunt, terroryzm lub współdziałanie z obcymi siłami. Krótko mówiąc cokolwiek.

Edward Yau, sekretarz handlu, pod którego nadzorem działa cenzura w Hong Kongu, powiedział, że „każdy film przeznaczony do publicznych pokazów w przeszłości, obecnie i w przyszłości, będzie wymagał akceptacji.”

Co prawda nowa regulacja wymaga jeszcze zaakceptowania przez Radę Legislacyjną, ale wydaje się to formalnością, od kiedy władze doprowadziły do odejścia z lokalnego parlamentu wszystkich opozycyjnych posłów. Kara za wyświetlane niedopuszczonych filmów to grzywna do miliona HKD (130 tysięcy USD) lub wyrok do trzech lat więzienia.

Ciekawe, jak daleko w przeszłość faktycznie cenzorzy sięgną. Czy będą zakazane też filmy dopuszczone w czasach brytyjskich jak „55 dni w Pekinie„?1 Rozumiem, że nie wszystkie stare filmy mają wartość, ba nawet rozumiem, że niektóre są bardzo złe, ale nie zmienia to faktu, że są świadectwem swoich czasów. To jak będą się miały na przykład odbywać zajęcia z filmoznawstwa, jeżeli studenci nie będą mogli obejrzeć starych filmów, także tych złych?


1 Straszny gniot z 1963 r. z Charltonem Hestonem, Avą Gardner i Davidem Nivenem dziejący się w czasie oblężenia dzielnicy dyplomatycznej w Pekinie, podczas powstania bokserów. Film w wymowie i sposobie pokazywania innych ras niewiele lepszy od „Zulu” z 1964 r. Oczywiście, większość chińskich postaci jest tutaj grana przez białych aktorów. Trudno nie zauważyć, że ci co się dzisiaj burzą, że kolorowi aktorzy mają grać europejskie postacie historyczne, jakoś nie mają problemów, kiedy role są odwrócone.

Opublikował/a Michał Bogusz

2 Comments

  1. CO że gniot? I co niby nie pasuje? Mi np 55 dni w pekinie bardzo się podobał, i może nie ukazuje sytuacji historycznej znakomicie, ale co najmniej lepiej niż np Braveheart(gdzie oczywiście niewielu przeszkadza brakakuratności historycznej i przedstawienie Edwarda I jako prawie bezwzględnego okrutnika), czy większość amerykańskich filmów powojennych. Oddaje w miarę dobrze np niegdysiejszy izolacjonizm chiński, rozłam dworu na frakcje, a i niezwykłe posłuszeństwo dworzan chińskich do cesarza/cesarzowej. To że nie oddaje dobrze szczegółowego przebiegu walk i poszczególnych barykad, to już inna sprawa. DOdatkowo nie widzę tam jakiegoś rasizmu. Chińczycy kierują się tam innymi wartościami niż europejczycy, ale tak było. Nienawiść do kościoła także istniała w Chinach(a i nadal są tam chrześcijanie i wyznawcy innych(często monoteistycznych religii) prześladowani).

    Polubienie

    Odpowiedz

    1. Nie ma sensu porównywać dwóch gniotów ze sobą i twierdzić, że jeden jest lepszy, bo tamten drugi jest jeszcze gorszy. I nie, „55 dni…” nie przedstawia dobrze motywów stojących za dziadzieniem dworu cesarskiego. No cóż, jednak de gustibus non disputandum est…

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.