Dzisiaj wciąż krótko i informacyjnie o nowej odsłonie wojny handlowej. Wciąż uważam, że jest za wcześnie, aby pisać więcej. W międzyczasie polecam artykuł Matthew Yglesiasa o efekcie ceł na ceny konsumenckie w USA.

Chińskie ministerstwo finansów poinformowało, że nałoży dodatkowe cła w wysokości 34% na wszystkie amerykańskie towary od 10 kwietnia, jako środek zaradczy na szeroko zakrojone cła, nałożone przez Donalda Trumpa. Rozszerzono także czarną listę. Już wcześniej Pekin zareagował na cła nałożone przez administrację Trumpa na początku tego roku, ogłaszając 10-15-procentową podwyżkę ceł na paliwo i amerykańskie produkty rolne, takie jak soja, pszenica i kurczaki.

Źródło: PIIE.

Obecnie chińskie produkty importowane do USA są obłożone średnią stawką 18% (według innych wyliczeń ok. 11%), plus 20% „za fenatyl” i teraz dodatkowe 34% za „bariery taryfowe i pozataryfowe dla amerykańskich produktów.” Razem 72%. Chyba, że 9 kwietnia okaże się, że nowe cła zastępują stare stawki,1 wtedy to będzie tylko 54%, wciąż moim zdaniem powyżej progu bólu chińskich producentów w większości sektorów. W tej sytuacji logicznym jest, że Pekinowi będzie zależeć, aby amerykańscy konsumenci i biznes zaczęli odczuwać konsekwencje nowych ceł jak najszybciej. Stąd też chińskie władze będę się opierały wszelkim próbom przenoszenia kosztów na krajowych eksporterów.

Więcej, kiedy będziemy mieli jasny obraz tego, co się dzieje.


1 Fakt, że nie jest to jasne pokazuje, jakie panuje zamieszanie i dlaczego lepiej wstrzymać się z głębszymi analizami.

Nieznane's awatar

Opublikował/a Michał Bogusz

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.