kansai-university-84363_640
Problem dotyka większości krajów, które zostały dotknięte zjawiskiem masowego upowszechnienia dostępu do wyższej edukacji. Nie inaczej jest w ChRL i to, mimo że trudno mówić tutaj o aż takim upowszechnieniu studiów (mniej więcej trzykrotne zwiększenie liczby studiujących w ciągu dekady), jak w Europie problemem jest bezrobocie wśród absolwentów uczelni.Moim zdaniem zjawisko takie ma dwie główne przyczyny.

Pierwsza jest związana z upowszechnieniem dostępu do studiów i w konsekwencji obniżeniem standardów. Dotyczy to zarówno naboru, jak i samego procesu edukacyjnego. Wraz ze wzrostem ogólnej liczby studentów, wprost proporcjonalnie obniża się ogólny poziom nauczania. W konsekwencji obecni absolwenci są gorzej wykształceni niż ich poprzednicy.

Druga, to większa liczba absolwentów powodująca rosnącą podaż osób z wyższym wykształceniem, które muszą konkurować o mniej więcej podobną liczbę miejsc pracy w wybranym zawodzie, jak wcześniejsze generacje. W efekcie wyższe wykształcenie nie gwarantuje już zdobycia pracy w zawodzie. I nie może, ponieważ liczba absolwentów przewyższa liczbę dostępnych stanowisk.

Równocześnie następuje zjawisko niedoboru rąk do pracy wśród specjalistów ze średnim lub zawodowym wykształceniem. Różnice w dochodach ulegają zatarciu (oczywiście nie we wszystkich dziedzinach). Amerykanie mają na to ciekawe wyrażenie: Too many chiefs, not enough Indians.

Jeżeli dodamy do tego coraz większą komercjalizację studiów, uzyskamy zjawisko postępującej deprecjacji znaczenia wyższego wykształcenia, które staje się równocześnie coraz bardziej powierzchowne i płytkie.

W ChRL prawdziwym problemem jest jakoś wykształcenia. Każdy kto się już dostał na studia, ma praktycznie gwarancję, że je ukończy. Tylko 3% studentów odpada w czasie toku studiów, kiedy w Stanach Zjednoczonych jest to 54%, w Wielkiej Brytanii 32%, a w Japonii 11%.

Takie zjawiska znane z polskich uczelniach, jak zmuszanie nauczycieli do przepuszczania najgorszych nawet studentów, w ChRL są codziennością. W przeciwieństwie do polskich realiów nie ma to jednak podłoża czysto ekonomicznego.

Z jednej strony, chodzi o zachowanie twarzy uczelni. Skoro uczelnia przyjęła taką osobę, czyli uznała za zdolną do osiągnięcia wyższego wykształcenia, to „oblanie” takiego studenta oznacza przyznanie się do błędu. Duże znaczenie odgrywa tutaj konfucjańskie przekonanie, że „porażka studenta, jest klęską nauczyciela”. Oczywiście zaangażowanie wykładowcy ma znaczenie, ale na poziomie uniwersyteckim niższe niż na wcześniejszych etapach edukacji, i nie może zwalniać studenta z obowiązku samodzielnej pracy.

Z drugiej strony, nie bez znaczenia jest też system nauczania oparty na pamięciowym opanowywaniu materiału. Normalnością w Chinach jest podawanie przed egzaminem nie tylko pytań, ale i gotowych odpowiedzi. Student jest oceniany na podstawie zgodności udzielonej odpowiedzi ze wzorem, a nie zdolnością do samodzielnego rozumowania (które oczywiście powinno być poparte konkretną wiedzą). Kto dokładniej zacytuje „poprawną” odpowiedź, ten uzyskuje lepszą ocenę. Nawet używanie własnych słów nie jest pozytywnie widziane. W takim system nauczanie polega na „motywowaniu” pamięciowego opanowania materiału.

W konsekwencji mamy do czynienia z chińską wersją wykształciucha – w sensie Sołżenicynowskim – образованщина

Zdjęcie: pixabay.com

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.