Tibet_700ad

Imperium Tybetański w swoim zenicie. Jego wpływy polityczne i kulturowe sięgnęły o wiele dalej. Mało kto wie, że to w tym okresie do Mongolii trafił buddyzm lamaistyczny i to od Tybetańczyków Mongołowie przyjęli wiele ze sposobu prowadzenia wojny.

Na prośbę P. Z. dzisiaj więcej o konflikcie tybetańsko-ujgurskim.

Korzenie konfliktu sięgają tzw. Imperium Tybetańskiego, którego trwanie umiejscawia się w okresie około 300 lat od VII do IX wieku. W okresie tym wpływy Tybetańskich królów sięgnęły daleko poza Wyżynę Tybetańską, od dzisiejszego Bangladeszu i północnych Indii do Mongolii i Kirgistanu, od granic Kaszmiru do Chin właściwych. Od tamtej pory tybetańscy jeźdźcy stanowili postrach dla chińskich wojsk. Tangowie ponosili regularnie porażkę za porażką ze strony tybetańskiej jazdy. Jeszcze w okresie wojny domowej w Chinach w pierwszej połowie XX wieku Tybetańczycy (ale częściej jednak Ujgurzy) najeżdżali chińskie regiony przygraniczne.

W okresie Imperium Tybetańskiego we władaniu Tybetańczyków znalazł się także dzisiejszy Turkiestan Wschodni.

W tamtym okresie Ujgurzy, jak wiele ludów Azji Środkowej wyznawali buddyzm lamaistyczny, ale od XI wieku (już po upadku Imperium Tybetańskiego) rozpoczął się okres islamizacji Ujgurów. Cecha charakterystyczną była powolność całego procesu, który ostatecznie zakończył się dopiero w XVII wieku. Oznaczało to praktycznie sześć stuleci konfliktu religijnego i powolnego, choć nie pozbawionego przemocy, nawracania na islam. Samo to podłożyło poważne podwaliny pod konflikt religijny, który się nakłada na konflikt etniczny. Ostatecznie muzułmański Turkiestan Wschodni „wbił się” między bardzo blisko związane religijnie i kulturowo Tybet i Mongolię.

Przez setki lat obydwie grupy także najeżdżały i rabowały siebie na wzajem, choć głównym celem byli Chińczycy.

Dzisiaj oprócz naleciałości historycznych innym problemem jest niełatwa symbioza między obydwiema społecznościami. Obecnie konflikt rozszerzył się także na Hui (chińskich muzułmanów), a u podłoża leżą różnice religijne i kulturowe.

Tybetańczycy, jako buddyści unikają zabijania zwierzą, ale jedzą mięso i lubią nosić futra, dlatego od dawien dawna pozwalali na pracę w swoich społecznościach muzułmańskich rzeźników i rymarzy, ale równocześnie pozostają oni na marginesie jako „nieczyści” – skalani krwią. Zwłaszcza Ujgurzy, w przeciwieństwie do Chińczyków Han, nie boją się osiedlać w Tybecie, nawet w odległych i odizolowanych rejonach. Często stają się pośrednikami między tybetańskimi nomadami a przedsiębiorcami w miastach, głownie Chińczykami Han. Wykorzystują w tym niechęć Tybetańczyków do nauki mandaryńskiego i w ogóle kontaktów z Chińczykami. Często też, jak to w biznesie, oszukują nomadów i mieszkańców wysoko położonych wiosek. Stąd duża niechęć i podejrzliwość wśród Tybetańczyków do muzułmanów w ogóle i Ujgurów w szczególności.

W latach trzydziestych, muzułmański warlord Ma Bufeng próbował ustanowić islamską enklawę w Qinghai (wschodnia część Tybetu dzisiaj oderwana od reszty kraju). Masowo wysiedlano Tybetańczyków z ich ziemi. Wielu stracono, a innych zmuszono do przejścia na islam. Walki ustały dopiero po zajęciu regionu przez KPCh i ALW, która spacyfikowała obydwie społeczności.

Co ciekawe sami Ujgurzy też krzywo patrzą na Tybetańczyków ponieważ uważają, że są oni faworyzowani przez międzynarodową opinię publiczną i… chińskie władze. Mało kto słyszał o Turkiestanie Wschodnim i walce narodowowyzwoleńczej Ujgurów. Nawet ostatnie zamachy nożowników nic nie zmieniły, bo większość ludzi zaszufladkowała je jako terroryzm fundamentalistów islamskich. O Tybecie jednak słyszał każdy. W efekcie Pekin czuje się w obowiązku pokazać, że dba (na swój sposób oczywiście) o Tybet i pompuje gigantyczne pieniądze w rozwój regionu, kiedy Turkiestan Wschodni pozostaje od lat niedofinansowany, a jeżeli jakieś pieniądze trafiają tam, to tylko do rąk Chińczyków Han. Tybetańczycy – zwłaszcza nomadowie – ignorują chińskie „umizgi”, co irytuje Ujgurów jeszcze bardziej.

Niestety konflikt ma podłoże historyczne i religijne, a nawet podobne położenie obydwu społeczności w ChRL ich nie przybliża, a wydaje się, że wręcz oddala jeszcze bardziej.

Opublikował/a Michał Bogusz

One Comment

  1. […] Wschodniego. Teraz planuje zabrać ją Tybetańczykom, by uzupełnić braki. Biorąc pod uwagę napięcia między Tybetańczykami a Ujgurami, grozi to kolejnym wybuchem waśni etnicznych. Dziel i […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.