11456-aab8lw

Nowe regulacje w ChRL. Tym razem władza „wreszcie” zajęła się stronami oferującymi streaming popularnych programów telewizyjnych – głownie filmów. Administracja Prasy, Publikacji, Radia, Filmu i Telewizji (国家广播电影电视总局) wydała nowe zarządzenie tym razem dotyczącego tego, co można lub raczej nie można pokazywać online.

Na pierwszą linie idą programy zawierające: związki pozamałżeńskie, wielomęstwo (i wielożeństwo), przelotne przygody seksualne, przemoc na tle seksualnym lub zawierające pornografie. Powinny być one skasowane lub ocenzurowane. Do tego dorzucono: opis gwałtów, stosunki seksualne, nekrofilię, prostytucję i masturbację.

To nie wszystko. Nagłówki, tytuły i opisy programów nie mogą także zawierać zdjęć lub tekstu odnoszącego się do seksu lub nagości.

W drugiej kolejności maja być skasowane lub pocięte programy zawierające: morderstwo, samobójstwo, porwanie, używanie narkotyków, hazard oraz… zjawiska nadprzyrodzone. Operatorzy mają zwłaszcza przeegzaminować programy otagowane: „gorący taniec”, „piękności” czy „oryginalne”.

Nie trzeba być specjalnie rozgarniętym, że potraktowanie takiego nakazu poważnie skończyłoby się wykasowaniem dobrych 90% treści z każdej strony oferującej wideo na żądanie. Włącznie z większością chińskich filmów. Największy cios nie będzie jednak zadany producentom filmów pornograficznych czy nawet hollywoodzkim produkcjom i amerykańskim serialom. One zawsze znajdą swoją drogę do chińskiego odbiorcy. Co najwyżej będzie to jak zawsze pirackie DVD i torrenty lub – jak się coraz częściej dzieje w wypadku tych 34 legalnie pokazywanych co roku zagranicznych filmów- będą dwie wersje na świat i na ChRL .

Ucierpi jednak przede wszystkim chińskie kino niezależne, które w dużym stopniu utrzymuje się z legalnego streamingu przez Internet. Co można zrobić mogąc pokazać co najwyżej małżeństwo, ale bez seksu i bez niepokalanego poczęcia (ach te zjawiska nadprzyrodzone!) dodatkowo nawet nie „oryginalne”?

I oto chyba w tym wszystkim chodzi. Przecież tradycyjna telewizja – a zwłaszcza antyjapońskie seriale – nie są objęte takimi restrykcjami.

Przypomniało mi to scenę z „Deja vu” Machulskiego, kiedy któryś z agentów NKWD udający dziennikarza pyta się głównego bohater granego przez Jerzego Stuhra, co lubi.

– Sex, boks i jazz – odpowiada indagowany.

– Seksu u nas nie ma, jazzu też nie, a boks się zorganizuje – mówi inna agentka.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.