29 listopada na Tajwanie odbędą się lokalne wybory. Jak wszędzie przy takiej okazji odbywa się wiele wieców, miasta są oblepione tysiącami brzydkich i brzydszych plakatów, kandydaci rozdają wiele gadżetów, a nawet częstują „wyborczym makaronem”.
Wygląda, że to wszystko stało się wielką atrakcją dla turystów z kontynentu, którym przypomina karnawał.
Podobno powstał nawet przewodnik rozsyłany przez Internet poświęcony temu, jak się zachowywać w czasie spotkań wyborczych aby mieć, jak najlepsze doświadczenie specyficznej kultury wyborczej Tajwanu. Gazeta Huanqiu Shiba opublikowała także zestaw swoich rad, między innymi, jak spotkać „swojego” kandydata. Równocześnie pojawiło się ostrzeżenie, że przybysze z kontynentu nie powinni się angażować w przebieg wyborów, ponieważ wiąże się to ze złamaniem warunków wizowych i mogą być deportowani. Nie powinni także ubierać zielonych lub niebieskich kolorów, które są kojarzone z dwoma głównymi partiami politycznymi na Tajwanie.
Nawet politycy próbują skorzystać na napływie „wyborczych” turystów. Ma Ying-jeou powiedział, że turystów przyciąga atmosfera, ponieważ na kontynencie „wybory nie są tak ożywione” i generalnie chwalił się, że to dzięki jego polityce zbliżenia z ChRL
Ciekawa jest też reakcja ze strony władz na kontynencie. Co prawda nie wypowiedziano się oficjalnie, ale propaganda zaczęła przypominać eksperymenty w ChRL z demokracją na najniższym poziome z lat osiemdziesiątych, kiedy nagminne były przypadki kupowania głosów i fałszerstw. Wszystko aby pokazać, jak demokracja jest pełna wad.


[…] okazji wyborów lokalnych na Tajwanie pisałem o turystach z kontynentu jadących na wyspę tylko po to, aby zobaczyć jak wyglądają prawdziwe wybory. I to może być prawdziwy powód dla […]
PolubieniePolubienie