matajuro350

Matajuro Yagyu był synem znanego szermierza. Jego ojciec jednak uważał, że syn jest zbyt przeciętny aby stać się prawdziwym mistrzem, więc się go wyrzekł.

Wtedy Matajuro powędrował na górę Futara, aby odnaleźć sławnego fechmistrza Banzo. Banzo jednak potwierdził ocenę ojca.

– Chciałbyś uczyć się szermierki pod moim przewodnictwem? – zapytał Banzo. – Lecz nie możesz spełnić warunków.

– Ale jeśli będę pracował ciężko, ile lat zajmie, abym stał się mistrzem? – nie poddawał się młodzieniec.

– Resztę twojego życia – odpowiedział Banzo.

– Nie mogę czekać tak długo – wyjaśnił Matajuro. – Jestem gotowy na wszelkie poświęcenie, jeżeli tylko będziesz mnie uczył. Jeżeli zostanę wiernym służącym, ile to zajmie?

– Och! Może z dziesięć lat – stwierdził Banzo.

– Mój ojciec się starzeję i wkrótce będę musiał się nim zająć – ciągnął Matajuro. – Jeżeli będę pracował bardziej intesywnie, ile czasu to mi zajmie?

– Och! Może trzydzieści lat – oznajmił Banzo.

– Czemu – zapytał Matajuro – najpierw powiedziałeś dziesięć a teraz trzydzieści lat? Przejdę każdą próbę aby osiągnąć mistrzostwo w krótszym czasie.

– W takim razie,  – zawyrokował Banzo – będziesz musiał spędzić ze mną siedemdziesiąt lat. Ludzie w takim pośpiechu jak ty rzadko uczą się szybko.

– W porządku, – oznajmił się młodzieniec rozumiejąc wreszcie, że był karcony za niecierpliwość – zgadzam się.

Majaturo był poinstruowany nigdy nie mówić o szermierce i nigdy nie dotykać miecza. Gotował dla swojego mistrza, mył naczynia, słał jego łóżko, sprzątał obejście, dbał o ogród, ale bez słowa o szermierce.

Minęły trzy lata. Matajuro wciąż harował. Był smutny rozmyślając o przyszłości. Przecież nawet nie rozpoczął uczyć się sztuki, której postanowił poświęcić życie.

Pewnego dnia jednak Banzo zakradł się za niego i zadał mu mocny cios drewnianym mieczem.

Następnego dnia, kiedy Matajuro gotował ryż, Banzo ponownie zaatakował go niespodziewanie.

Po tym, dniem i nocą, Matajuro musiał się bronić od niespodziewanych ciosów. Nie minęła chwila każdego dnia, aby nie musiał myśleć o smaku miecza Banzo. Uczył się tak szybko, że uśmiech wciąż rozjaśniał twarz jego mistrza.

Majaturo stał się największym fechmistrzem w swojej generacji.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.