W020091022510743281130

Tajwańskie F16 czekają od lat na modernizację.

Według doniesień serwisu Bloomberg Biały Dom czeka na dogodny moment aby ogłosić sprzedaż broni Tajwanowi wartości miliarda USD – o transakcji musi być oficjalnie poinformowany Kongres. Będzie to pierwsza dostawa broni na wyspę od czterech lat.

Zwłoka wynika z obaw o histeryczną – jak zawsze – reakcję Pekinu. Dlatego trudno powiedzieć, kiedy rzeczywiście dojdzie do transakcji. Według Bloomberga powinno to nastąpić między końcem szczytu klimatycznego w Paryżu a wyborami prezydenckimi na Tajwanie. 

Taki scenariusz pozwoli na uniknięcie tematu w Paryżu, a równocześnie sprzedaż powinna być dokonana jeszcze przed oczekiwanym zwycięstwem opozycji na Tajwanie. Inaczej mogłoby to być odebrane jako wsparcie dla niepodległościowej DPP i prawdopodobnej prezydent Tsai Ing-wen.

Administracja Obamy nie może jednak dłużej zwlekać.

Z jednej strony, naciska Kongres niezadowolony z opóźnienia. Utrzymanie niepodległości Tajwanu i jego zdolności do obrony jest jedną z nielicznych spraw, co do której panuje zgoda wśród większości kongresmenów z obydwu partii. Z drugiej, rozbudowa ALW powoduje, że równowaga sił coraz bardziej odchyla się na niekorzyść wyspy.

Co prawda administracja Obamy sprzedała już Tajwanowi broń wartości 12 miliardów USD, ale minęło jednak kilka lat od ostatniej dostawy. Jest to też najdłuższa przerwa w dostawach od 1979 roku i uchwalenia Ustawy o Relacjach z Tajwanem. Równocześnie Waszyngton nie wywiązał się jeszcze z obietnicy zmodernizowania floty podwodnej Tajwanu.

Nie wiadomo dokładnie co obejmie obecna transakcja, ale agencje wskazują, iż Biały Dom zaoferuje w pakiecie Tajpej fregaty rakietowe (ile?), tuzin amfibii AAV-7, jeden helikopter szturmowy AH-64 Apache (ma zastąpić rozbitą sztukę) . Dodatkowo uzupełnione zostaną zapasy ręcznie odpalanych rakiet dla piechoty – między innymi przeciwlotnicze Stingery oraz przeciwpancerne FGM-148 Javelin i BGM-71 TOW.

Nie będzie raczej sprzedaży najnowszej wersji samolotów F16, które miałyby zastąpić wysłużone tajwańskie maszyny starszej generacji. Kongres wciąż naciska w tej sprawie na Biały Dom, który jednak na razie zaproponował tylko unowocześnienie starych maszyn.

Barack Obama nie chce antagonizować Pekinu, stąd te dziwne podchody i opóźnienia. Moim zdaniem niepotrzebnie. Pekin zazwyczaj dokonuje jakiś spektakularnych gestów, ale po paru miesiącach relacje wracają zawsze do normy.

Zresztą „norma” jest tutaj dyskusyjna. Do tej pory Obamie nie udało się zaangażować Pekinu w żadne poważne przedsięwzięcie międzynarodowe – poza sferą deklaratywną oczywiście. Mimo obietnic nie ustały także ataki cybernetyczne na Stany Zjednoczone, ani Pekin nie powstrzymał swojej agresywnej polityki na Morzu Południowochińskim. Na innych polach sprawy wyglądają podobnie.

Pekin wyczuwa brak u Obamy zdolności do zdecydowanego działania – czerwona linia w Syrii, ciągłe odwlekanie patroli US Navy na Morzu Południowochińskim itp. itd. W tym samym czasie zdolność Tajwanu do stawienia skutecznego oporu słabnie, a hamletyzowanie prezydenta Obamy tylko demoralizuje wojskowych na wyspie.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.