„Dziesięć lat” które nie spodoba się w Pekinie

„Dziesięć lat” (十年, reż. Jevons Au, Ng Ka-Leung, Kwok Zune, Wong Fei-Pang, Kwun-wai Chow) to film łączący w sobie satyrę i dramat. Można by go uznać nawet za czarną komedię, gdyby nie traktowała o realnym miejscu i w całkiem realnych kategoriach, tylko że za dziesięć lat.

„Dziesięć lat” to obraz Hong Kongu w 2025 roku sponiewieranego przez Pekin do cna, gdzie ludność jest zastraszona przez bandy małolatów w mundurach Czerwonej Gwardii. Hunwejbini między innymi zabraniają rozmawiać po kantońsku, czy używać słowa „lokalny” w nazwach sklepów i produktów.

Kanwę stanowi prowokacja, sfingowany zamach terrorystyczny, który ma posłużyć do wprowadzenia ALW do Hong Kongu i ostatecznej likwidacji autonomii.

W filmie poza spiskiem mamy też pokazane losy zwykłych ludzi wplątanych w wielką historię. Taksówkarza, który nie może pracować ponieważ nie mówi po mandaryńsku, a katoński jest już prawie zakazany. Głodującego w wiezieniu działacza niepodległościowego oraz pałających żądzą mordu propekińskich aktywistów.

Ciekawostkę i czystą prowokację z punktu widzenia kontynentu stanowi fakt, że większość dialogów jest prowadzona nie tylko po kantońsku, ale w dialekcie hongkońskim.

Nic dziwnego, że film szybko zniknął z kin w Hong Kongu, ale zdążył mieć w międzyczasie większą średnią oglądalność niż ostatnia część „Gwiezdnych Wojen”. Dzisiaj jest wciąż wyświetlany, ale na prywatnych seansach w klubach. Także niektórzy zaproszeni do współpracy aktorzy wycofali się z projektu obawiając się o karierę.

„Global Times” komunistyczny tabloid z Północy już nazwał film „wirusem myśli” i ogłosił, że w tym roku państwowa telewizja nie będzie transmitować rozdania hongkońskich nagród filmowych, ponieważ „Dziesięć lat” – mimo wszystko – zostało nominowane do nagrody za najlepszy film 2015 roku. Cenzorzy na kontynencie chcą uniknąć sytuacji, w której musieliby przerywać transmisję ceremonii. Co by zresztą mieli zrobić, jeżeli „Dziesięć lat” wygra?

Film wbija się w sam środek kontrowersji wzbudzanych ostatnio przez grupy nawołujące do niepodległości Hong Kongu. Co, choć z dzisiejszej perspektywy jest niemożliwe, już wywołało poważną dyskusję. Hasło niepodległości, pomijając jego realizm, to logiczna odpowiedź na zduszenie protestu „ruchu parasolek”. Radykalizacja jest z jednej strony naturalnym procesem w takiej sytuacji, z drugiej eskalacją żądań aby jednak wyrwać jakieś ustępstwa od rządzących Hong Kongiem i ich mocodawców w Pekinie.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Dziesięć lat” które nie spodoba się w Pekinie

  1. Pingback: Długie ręce Pekinu | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s