Długie ręce Pekinu

lancome_hongkong_protest

Nie od dziś partia komunistyczna charakteryzuje się brutalnością i wyjątkową mściwością wobec przeciwników lub ludzi, których uznaje za wrogów. Dzisiaj dzięki sile gospodarczej jej macki mogą sięgnąć daleko poza granice i zaprząc do brudnej roboty także zachodnie firmy.

Oczywiście, jak to mawiał Lenin „Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy”, a chińscy komuniści wychowani w duchu centralizmu demokratycznego doskonale sobie przyswoili tę lekcję. Z drugiej strony zachodnie koncerny wciąż cechuje krótkowzroczność. Czego ostatnim dowodem stał się koncern kosmetyczny Lancôme, właściciel marki  L’Oréal, który nagle odwołał koncert popowej piosenkarki z Hong Kongu, Denise Ho (何韻詩).

Francuzi wycofali się z koncertu po kampanii rozpętanej przez Global Times, tabloid należący do Dziennika Ludowego oskarżający Ho o poparcie dla niepodległości Tajwanu i Tybetu. Trolle z „partii pięciu mao” zalały Internet wpisami wrogimi Ho i francuskiej firmie. Odwołanie koncertu i kampanii marketingowej stało się jednak katastrofą wizerunkową w samym Hong Kongu.

W zeszłą środę firma musiała zamknąć sklepy w regionie z powodu protestów setek osób, które sparaliżowały ich działalność. Protestujący oskarżyli francuskiego potentata o chodzenia na pasku Pekinu. Teraz zbierane są podpisy pod petycją wzywającą do bojkotu produktów koncernu.

Denise Ho była wśród aresztowanych w 2014 roku w czasie prodemokratycznych protestów i dzisiaj znajduje się na czarnej liście ministerstwa kultury ChRL. Ho nigdy jednak nie wezwała do niepodległości Hong Kongu lub Tybetu, chociaż nazywa Dalajlamę „kochającym dziadkiem” i opublikowała w Internecie zdjęcia zrobione w czasie spotkania z duchowym przywódcą Tybetańczyków. Fanów w Pekinie nie przysparza Ho także fakt, że śpiewa po kantońsku i jest orędowniczką „lokalnej” kultury. Trzeba pamiętać, że KPCh jest bardzo wrażliwa na kwestie „wojny kulturowej”, w której muzyka popularna – obok kina – „stoi na pierwszej linii frontu”.

Lancôme odwołał kampanię i koncert powołując się na kwestię „możliwych powodów bezpieczeństwa” i zaznaczył, iż Ho nie reprezentuje firmy.

Sama Ho skomentowała sprawę w wywiadzie dla BBC wyrażając zdziwienie (czy naprawdę może to kogoś dziwić?), iż duża zachodnia firma ulega presji partii komunistycznej. Przyznała jednak, że większość przedstawicieli mediów i kultury w Hong Kongu cenzuruje się w obawie o utratę kontraktów na kontynencie.

Ach! Ta naiwna wiara, że „Zachód” to coś więcej niż kilka antyków na sprzedaż…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s