une-chine_xi_jinping_pays_sipa_montage_lopinion

Bezpieka w poszukiwaniu autorów listu otwartego do Xi Jinping zaczyna także uderzać w dysydentów zagranicą. Ofiarami padają jednak przede wszystkim rodziny emigrantów. Najbliżsi uciekinierów są zatrzymywani bez podania żadnych, nawet zmyślonych, powodów.

Trudno powiedzieć, czy list stał się pretekstem do przeprowadzenia szeroko zakrojonej akcji wymierzonej w przeciwników reżimu poza granicami ChRL, czy też służby działają na oślep nie mogąc dotrzeć do rzeczywistych autorów lub może też nie mogą ich tknąć.

List wzywający Xi do rezygnacji jest napisany z pozycji wewnątrz partii komunistycznej – i choć nie można wykluczyć, że to genialna prowokacja – to raczej jest przejawem narastania oporu wewnątrz reżimu przeciwko zagrabianiu przez Xi coraz większej władzy i kreowaniu kultu jednostki. Autorzy mogą już być znani, ale prawdopodobnie mają oni potężnych opiekunów i są, przynajmniej na teraz, poza zasięgiem siepaczy Xi.

Ktoś musi jednak odpowiedzieć za utratę twarzy przez Xi, więc „aresztuje się podejrzanych, tych co zwykle”. A jak są zagranicą, to ofiarą padają ich rodziny.

Pierwszymi ofiarami byli pracownicy techniczni (około tuzina) portalu Wujie News i dziennikarz Jia Jia, który znalazł jako jeden z pierwszych list, ale on ostrzegł szefa portalu, Ouyang Hongliang i doradził mu jak najszybsze usunięcie publikacji. To są wszystko jednak przypadkowi ludzie słabo zaliczający się do kategorii „podejrzanych, tych co zwykle”. Dlatego bezpieka szuka dalej.

W niedzielę Chang Ping, dziennikarz żyjący na wygnaniu w Niemczech napisał, że policja zatrzymała jego braci i siostrę w prowincji Sichuan. Władze nakazały im skontaktować się z nim i polecić mu zaprzestanie pisania artykułów krytycznych w stosunku do KPCh, a zwłaszcza zdjąć artykuł napisany po chińsku dla Deutsche Welle odnoszący się do sprawy listu do Xi.

Kiedy o Chang, który często pisze o wewnętrznych tarciach w aparacie władzy i ma dobrych informatorów w KPCh, można jeszcze powiedzieć, że mógł się znaleźć w kręgu zainteresowania paranoicznej wyobraźni bezpieki, to już taki nowojorski bloger jak Wen Yunchao nie może mieć ze sprawą żadnego, nawet urojonego, związku.

Wen Yunchao, piszący jako Bei Feng, poinformował, że po tym, kiedy na Twitterze podał link do listu do Xi, jego rodzice i brat zostali wywiezieni w nieznane miejsce przez służby bezpieczeństwa, mimo że ani on, ani jego rodzina nie ma nic wspólnego z napisaniem listu.

A to są tylko sprawy, które do tej pory wypłynęły. Ilu innych milczy w obawie o los rodziny?

Cała historia dowodzi rosnącego oporu wewnątrz systemu dla kierunku, w którym podąża Xi i jego ekipa. Sprzeciw jest chyba większy niż spodziewał się sam Xi stąd jego niezdolność do ukarania rzeczywistych autorów listu. Wygląda na to, że do kolejnego, XIX zjazdu KPCh w 2017 roku dojdzie do przesilenia. Xi albo zwycięży i złamie opór wewnętrzny, albo zostanie odsunięty – choć w takim wypadku pewnie zachowa stanowisko i dokończy drugą kadencje w spokoju, ale pozbawiony rzeczywistych wpływów.

Pożyjemy zobaczymy. Na pewno będzie ciekawie.

Opublikował/a Michał Bogusz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.