POLECANY WPIS: Deng Xiaoping – The Making of a Leader (2007) – trochę o Polsce

Nie byłem pewien, czy powinienem w ogóle opublikować druga część dzisiejszego wpisu poświęconą Polsce. Mam nadzieję, że stali czytelnicy wybaczą mi wycieczkę na nasze domowe podwórko.

Tytuł: Deng Xiaoping – The Making of a Leader (Deng Xiaoping – Tworzenie Lidera)
Produkcja: Daniel Leconte
Reżyseria: Barbara Necek

Pisząc o filmie „Chiny: Źródła Szaleństwa” znalazłem inny ciekawy film. Tym razem o Deng Xiaopingu.

Niby o Dengu powiedziano wiele i powstał niejeden film. Tutaj jednak zainteresował mnie wątek dwóch przemian Denga. Pierwsza po wielkim skoku, kiedy przestał być zaślepionym maoistą – a takim wcześniej był. Druga w 1989 roku, kiedy reformator okazał się autokratą.

Jest to ironiczne, zwłaszcza kiedy spojrzymy na to, co się dzisiaj dzieje w ChRL – na stopniowe odchodzenie od „doktryny Denga” i powrót do zmodernizowanej formy maoizmu. Godząc się na zniszczenie ruchu demokratycznego Deng podpisał wyrok śmierci na swój model rozwoju ChRL. Nie zdawał sobie jednak z tego sprawy. Już w 1992 roku wydawało mu się, że sprowadził kraj na wytyczone przez siebie tory i wierzył w to do śmierci.

My dopiero dzisiaj możemy zobaczyć, jak bardzo się mylił. Nie da się zachować pełni władzy aparatu partyjnego i stworzyć nowoczesnego społeczeństwa pozbawionego swobód politycznych. W pewnym momencie, najczęściej przy okazji nieuchronnego przecież kryzysu ekonomicznego, ujawniają się sprzeczności narastające przez lata. Nie mogą współistnieć ze sobą dwa sprzeczne systemy wartości. Albo społeczeństwo zyska pełną swobodę, także polityczną, albo aparat będzie musiał „odzyskać” sfery wolności niezbędne do istnienia nowoczesnego społeczeństwa i je w końcu zdusi.

To proces rozciągnięty na lata, ale w pewnym momencie zaczyna przyśpieszać i ujawnia się w pełnej krasie. Czego jesteśmy obecnie świadkami w ChRL.

Trudno mi przy okazji także uniknąć porównania do obecnej sytuacji w Polsce.

Po 1989 roku rozpoczęto (z oparami) budowę w Polsce systemu demokratycznego. Problem w tym, że na w pełni demokratyczny system składa się element demokracji formalnej (wybory, trójpodział władz, państwo prawa, gwarancje praw i swobód obywatelskich itd.) oraz nie mniej ważny element demokracji substancjonalnej (rzeczywista równość szans, sprawiedliwy dostęp do szeroko rozumianych usług publicznych, sprawne państwo, pewne poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego, budowa zaufania społecznego itd.). Kiedy elity (nowe i stare) z ochotą rzuciły się do budowy demokracji formalnej, która miała dać im spokój polityczny i prawo awansu na zachodnie salony, to kompletnie zignorowano potrzebę budowy także demokracji substancjonalenej.

Nie ma wątpliwości, że nie dało się w Polsce od razu wprowadzić zachodniego modelu państwa dobrobytu, ale nawet NIE PRÓBOWANO wytoczyć drogi, czy programu do niego wiodącego. To była ślepa uliczka, ponieważ zapomniano lub wyparto ze świadomości fakt, że demokracja formalna nie utrzyma się bez demokracji substancjonalnej – kto będzie na przykład bronił Trybunału Konstytucyjnego, który nie bronił wpierw praw zwykłych ludzi? Prędzej czy później, w ramach demokracji formalnej ludzie oddadzą władzę tym, którzy obiecują im demokrację substancjonalną za cenę wyrzeczenia się demokracji formalnej.

Problem w tym, że demokracja substancjonalna także potrzebuje demokracji formalnej. Bez niej przeistacza się szybko w kleptokrację. Tak skończył peronizm w Argentynie, Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna w Meksyku, czy Indyjski Kongres Narodowy. Taki sam los spotkał wszelkie prawicowe junty, choć one był mniej żywotne. Obawiam się, że ten sam los czeka projekt PISu. Wydaje mi się, że jakaś część tego środowiska szczerze wierzy w zdolność budowy demokracji substancjonalnej i postrzega demokrację formalną jako przeszkodę, ale to błędna droga. Kiedy odniosą sukces w ograniczaniu demokracji formalnej, szybko zostaną „wycięci” przez dominujących w każdej formacji politycznej karierowiczów.

Problem z opozycją polega na tym, że w większości nie widzi i nie chce zobaczyć błędów ostatnich 25 lat. Nie potrafią przyznać, że istnieje także potrzeba budowy demokracji substancjonalnej. Jeżeli nawet odzyskają jakimś cudem władzę, to rządząc pod hasłem „więcej banków, mniej szpitali” szybko ją stracą. Na rzecz PISu lub czegoś znacznie gorszego.

W ChRL Deng pragnął szczerze zbudować chińską wersję demokracji substancjonalnej, ale nie mógł zaakceptować demokracji formalnej. Dzisiaj nie ma mowy w ChRL ani o jednej, ani o drugiej.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “POLECANY WPIS: Deng Xiaoping – The Making of a Leader (2007) – trochę o Polsce

  1. Pingback: Mao’s Great Famine (2012) | Za Wielkim Murem

  2. Pingback: POLECANY WPIS: Dlaczego wizyta Xi Jinping nic nie znaczy | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s