Brexit i schadenfreude Pekinu

Brexit z dnia dzień wygląda coraz bardziej ponuro, więc nic dziwnego, że nie tylko satyrycy, ale też dyplomaci z całego świata pozwalają sobie na coraz bardziej złośliwe uwagi pod adresem rządu Torysów i Wielkiej Brytanii jako takiej. Sprawie nie pomaga fakt, że Londyn jest reprezentowany na świecie przez Borisa Johnsona, który jest dosyć… barwną postacią.

Z okazji skorzystał też ostatnio Pekin, ale moment satysfakcji, jaki przeżyli Chińczycy, może ich w przyszłości drogo kosztować.

W zeszłym tygodniu Johnson wydał oświadczenie z okazji dwudziestej rocznicy przejęcia Hong Kongu przez ChRL, mówiące dosyć ogólnikowo, iż formuła „jeden kraj, dwa systemy się sprawdza” (SIC!) ponieważ „sukces został zbudowany na dużym poziomie autonomii opartej na Wspólnej Deklaracji” z 1984 roku. W sumie ego Pekinu powinno być połechtane, ale sam fakt, że Brytyjczycy się wypowiedzieli w sprawie Hong Kongu, zdenerwował chińskich komunistów.

W odpowiedzi Lu Kang, rzecznik MSZ ChRL powiedział:

“Now that Hong Kong has returned to the motherland for 20 years the Sino-British Joint Declaration, as a historical document, no longer has any realistic meaning (…). It also does not have any binding power on how the Chinese central government administers Hong Kong. Britain has no sovereignty, no governing power and no supervising power over Hong Kong. I hope relevant parties will take note of this reality.”

[Teraz, kiedy Hong Kong jest w granicach ojczyzny od 20 lat, Wspólna Deklaracja Chińsko-Brytyjska, jako dokument historyczny, nie ma dłużej jakiegokolwiek rzeczywistego znaczenia (…). Nie ma też żadnej mocy prawnej nad tym jak chiński rząd administruje Hong Kongiem. Brytania* nie ma zwierzchnictwa, nie ma siły sprawczej i nie ma nadzoru nad Hong Kongiem. Mam nadzieję, że właściwe strony wezmą pod uwagę tą rzeczywistość.]

No cóż, to prawda, ALE:

ChRL przyjęła pewne zobowiązania i ich nie wypełnia, a ponieważ wspomniana deklaracja określa horyzont czasowy 50 lat, więc nie jest jedynie historycznym dokumentem. Owszem nie ma mocy prawnej, ale była zobowiązaniem, które Pekin dobrowolnie przyjął. Rzeczywiście, Pekin może zrobić w Hong Kongu co chce, ale jedna rzecz to zrobić, a druga jawnie powiedzieć, że wycofujemy się z własnych zobowiązań.

Rozumiem, że biorąc pod uwagę bolesną historię i osłabienie Londynu Pekin wykorzystał okazję by poniżyć byłe imperium kolonialne. Jednak robiąc to jawnie, mówi, że nie ma zamiaru przestrzegać własnych zobowiązań. Z dyplomatycznego punktu widzenia to głupota. Takie rzeczy się robi, ale udając, że wszystko jest w zgodzie z naszymi zobowiązaniami.

Kto teraz zaufa Pekinowi?

Koszty zawierania porozumień dyplomatycznych przez ChRL właśnie drastycznie wzrosły.

*Zgubienie „Wielka” nie jest raczej przypadkowe.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Brexit i schadenfreude Pekinu

  1. Pingback: POLECANY WPIS: Gra pozorów – rakiety Kima i broń dla Tajwanu | Za Wielkim Murem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s